Zaproszenie (The Invite)

 




  Do dziś pamiętam jak Seth Rogen zadrwił z Olivii Wilde w swoim cudownym serialu "The Studio". Teraz mają okazję ponownie spotkać się na planie przy okazji najnowszego projektu tej drugiej. Nie jestem fanem jej poprzedniego filmu czyli "Nie martw się, kochanie" (2022). Tam wystąpił Harry Styles. Tym razem zaangażowała jeszcze większe nazwiska. Mamy w obsadzie Penelope Cruz i widzianego ostatnio u boku Brada Pitta na meczu piłkarskim Edwarda Nortona. Ktoś na Filmwebie porównał ten film do twórczości Woody Allena. Myślę, że to trafne spostrzeżenie. Mowa o stylistyce, jazzowej muzyce w tle i sile dialogów. 




Skupiamy się na małżeństwie w kryzysie. Olivia Wilde i Seth Rogen je grają. Wydawać by się mogło, że to będzie komediowy samograj. Niestety pierwsza połowa filmu to przegadane i nieśmieszne sekwencję. Film odżył, gdy goszczący w mieszkaniu małżeństwa sąsiedzi zaczynają szczerze ujawniać swoje intencję. Konwencja dobrze znana. Spotykają się w jednym pomieszczeniu ludzie, którzy nie darzą się specjalną sympatią. Najbardziej szczera jest w tym postać Setha Rogena. Królową poprawności politycznej jest natomiast Olivia Wilde. Natomiast duet Cruz i Norton to taki związek mocno wyzwolony seksualnie. 





Zastanawiałem się przez długi czas czym ten film chcę być. Jeżeli chodzi o komedię, to nawet Rogen nie pomógł. Na szczęście potem w końcu gadka szmadka się kończy i przechodzimy do konkretów. Bardzo mi się podobał trzeci akt. Końcówka jest w niezwykle zaskakującym tonie. Nic nie zapowiadało takiej zmiany konwencji. Modliłem się by film się skończył, by nie wrzucili jakiejś sekwencji zabijającej dramaturgię finału. Na szczęście tego nie zrobili, choć i tak ostatnia scena była niepotrzebnie rozciągnięta. Co do aktorów to każdy będzie miał inne zdanie. Dla mnie show kradnie duet Seth Rogen- Penelope Cruz. Wilde wydała mi się jakaś taka nieszczera i sztuczna a Norton jakby się szczególnie nie wysilał. Mam ogromny problem z tym filmem. Z jednej strony doceniam te końcówkę ale nie mogę zapomnieć tego usypiającego i infantylnego początku. Polecam jednak iść do kina, bo może wam się akurat spodobać.






Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty