Supergirl

 




  Nie wiem ktokolwiek czekał na ten film. Ja widziałem jedynie nagłówki mocno niepokojące. Właśnie takie, że jest kiepski i nie ma co robić sobie nadziei. Zacznę od tego, że ja niczego nie oczekuję od komiksowego kina. Straciłem wiarę w superbohaterskie klimaty po rozczarowującym piątym sezonie "The Boys". Mam świadomość, że to inne uniwersa ale mocno tożsame ze sobą. Po za tym co oni jeszcze mogą nam oryginalnego i świeżego powiedzieć. Marvel próbował odświeżyć formułę angażując kogoś ze środowisko bardziej artystycznego czyli Chloe Zao (nie jestem jej fanem). To reżyserka, która zrobiła niedawnego "Hamneta". Wyszło średnio, bo nie dano jej wolnej ręki, tylko ci Marvelowscy producenci siedzieli jej na głowie. 




Do roli Supergirl już jakiś czas temu zaangażowano obiecującą Milly Alcock. Dziewczynę, która była jedynym jasnym punktem tego marnego spin offu "Gry o Tron" czyli "Rodu smoka". Po obejrzeniu filmu mam wątpliwości czy ona uniosła te rolę. Na pewno nie pomagało jej to jak ta historia została napisana i jak niewiele ciekawego miała do zagrania. Ponadto obok siebie miała najmocniejszy punkt projektu i najsłabszy. Tym pierwszym był niezawodny Jason Momoa. Gość bawi się swoją epizodyczną rolą. Myślę, że on w duecie Milly Alcock mógłby zbudować coś ciekawego. Tym drugim była wcielająca się w rolę Ruthye Eve Ridley. Dziewczyna gra fatalnie. Dawno nie widziałem tak bezbarwnej roli w kinie komiksowym. Kolejna postać fatalnie napisana. 




Historia kręci się wokół tytułowej Supergirl. Żyję samotnie, piję, imprezuję i się życiowo obija. Ma wsparcie w postaci CGI-owego pieska. Nie mogliście zaangażować prawdziwego? Może on by pociągnął te miałką fabułę. Wspomniana powyżej Ruthye traci rodzinę wskutek napadu przez szefa gangu Bandytów. Antagonista zupełnie nie podbudowany. Nie wiem czemu nasza główna bohaterka miałaby się go obawiać? Sceny walki nie powalają. Pojawia się kilkukrotnie Superman ale niewiele fabularnie wnosi. Jedynym plusem jest to, że film trwa ledwie ponad półtorej godziny także nie było męczenia widza trzy godzinnym spektaklem a la Nolan. Filmy komiksowe od lat są słabe. Ten jest twarzą tej niepokojącej ale spodziewanej tendencji. 



Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty