Przylądek strachu odc. 4-5 (Apple TV+)
Pierwsze dwa odcinki to była dla mnie średniawka. Kolejny epizod wzniósł projekt na wyższy poziom. Głównie za sprawą fenomenalnej kreacji Javiera Bardema. Co zatem powiedzieć o kolejnych? Bardzo konkretne fabularnie były. Dowiadujemy się, że nowa sympatia córki głównych bohaterów to z całą pewnością córka głównego antagonisty czyli Maxa Cady'ego. W odcinku piątym poznajemy jej matkę i kulisy jej metamorfozy. Oczywiście wpływ na nią miała postać Javiera Bardema. Natomiast nasza prawnik jest już przekonania o jego winie. To się wydaję najbardziej logiczne.
W odcinku piątym można nad tym polemizować, bo rola córka wzrasta i ona pokazuję pazurki. Powiedziałbym, że ma potencjał na psychopatkę. Ciekawe czy serial będzie budował jej mrok czy nasi bohaterowie uznają, że jeszcze można ją uratować przed złem. Co ciekawe nie mieliśmy dotychczas wspólnej sceny Bardema z córką. Te dwa odcinki skłoniły mnie do refleksji, że serial niepotrzebnie jest tak rozciągnięty, ponadto nie ma tu za dużej zagadki. Wiadomo, że rodzinka pani prawnik jest mocno podzielona, a najbardziej jej związek z mężem. On ma do tego problemy w pracy z jedną z pracowniczek. Ona ewidentnie chciałaby mieć z nim romans a on jest Patrickiem Wilsonem więc musi być nieskazitelny. Mam trochę problem z jego postacią. Wydaję mi się ona stosunkowo nijaka.
Mam też uwagi do tego jak napisana jest ta Amy Adams. Ona staję się zbyt radykalna w swoich zachowaniach. Wydaję mi się, że lepiej byłoby ją zbudować jako zdroworozsądkową oazę spokoju a nie kobietę, która przebija w stopniu wariactwa samego Maxa. Na koniec odcinka piątego dostaliśmy wątek identyczny, który był w filmie z 1991 roku. Mianowicie główny antagonista zaczyna zagadywać córkę pani prawnik. Nie wiem do czego to doprowadzi ale mam ambiwalentne odczucia po tych dwóch odcinkach.
Ocena: 6/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz