Obsesja (spoilerowo)

 




  Ostatnio rozgorzała dyskusja godna Barberheimer. Mianowicie dwa horrowe projekty youtuberów. Mowa o "Obsesji" i "Backrooms". Ten drugi film za sprawą fandomu ściągnął do kina rzesze młodych ludzi. Pytanie tylko czy przekaz, który zafundował twórca był odpowiedni. Ktoś powie: co 21 latek może wiedzieć o depresji i tych tematach. Nie będę go bronił, bo sam podważam jego kompetencję w zakresie scenariuszowym. Choć na jego usprawiedliwienie można powiedzieć, że nie miał wolnej ręki, bo za ten aspekt odpowiadał człowiek wynajęty przez studio A24. Natomiast "Obsesja", którą obejrzałem sobie po raz drugi jest projektem znacznie bardziej działającym emocjonalnie. 





Opowiem dziś ze szczegółami o tym film. Pierwszy seans podziałała na mnie tak mocno, że nie byłem w stanie dokonać segregacji na dobro i zło. Film skupia się na chłopaku, który jest ukrycie zakochany w swojej koleżance. Gotowy jest jej powiedzieć wprost co czuję. Ona traktuję go jak kolegę. Za pewno wynika to z faktu, że głównym bohater ma taki typ osobowości jakby był miał jakiś rodzaj autyzmu. Nie można powiedzieć by był złym człowiekiem. Wręcz jest zbyt grzeczny. Natomiast Nikki jest wybuchową dziewczyną. Taką, którą lubią ludzie. My w zasadzie poznajemy jej prawdziwe oblicze zaledwie w kilku scenach. Zdesperowany Bear korzysta z rekwizytu, który spełnia marzenia. Początkowo chciał go dać Nikki ale by film mógł ruszyć do przodu musiał sam się wpakować w te kłopoty. Oczywiście jego życzeniem jest by Nikki kochała go NAJMOCNIEJ na świecie. Celowo napisałem dużymi literami wcześniejsze słowo, bo ono powoduję, że Nikki zupełnie zwariowała na jego punkcie. Tutaj ogromne pole do popisu dostała wcielająca się w rolę dziewczyny Inde Navarrette. To jest rola na miarę Oscara. Podejrzewam, że nie dostanie nawet nominacji, bo powstało sporo kasowych produkcji i znowu dostaną te aktorki co zawsze. Wracając do fabuły. Bear zauważa, że coś jest nie tak z ukochaną i co powinien z tym zrobić? Kontaktuję się z firmą produkującą te życzeniową wierzbę. On zamiast wycofać życzenie chcę je skorygować. Tutaj mamy lampkę ostrzegawczą, że chłopak zaczyna być antagonistą, bo nie życzy ukochanej jak najlepiej tylko sobie. 




Zresztą potem mamy też scenę, gdy z ciała opętanej Nikki odzywa się ta jej prawdziwa wersja i prosi go by ją zabił a on zamiast zareagować jak przyjaciel to wygłasza tekst z pretensjami, że tak straszne dla niej jest bycie jego partnerką. Potem dostajemy wstrząsającą scenę, gdy Nikki zabija w samochodzie kochającą się w Bearze dziewczynę. Na tamtym etapie nasz bohater zdał sobie sprawę, że już nie ma dobrego wyjścia. Musi albo zabić siebie albo ją. Próbuję jeszcze jakoś obejść życzenie ale kolega, który miał mu pomóc zadziałał egoistycznie. Cudowna w filmie jest praca operatorska i te dalekie ujęcia na ciemną twarz Nikki. Ponadto reżyser Curry Barker gra mocno dźwiękiem. Różne pukanie, stukanie i dziwne hałasu budują niezwykle skutecznie klimat grozy. A co do Nikki. Nie możemy jej traktować jako antagonistki, bo nie odwzajemniała uczuć kolegi. Nie można nikogo zmusić do miłości.  W samym filmie sporo jest satyry. Choćby z tej frazy: najmocniej na świecie. Taka lekka drwina z tego jak kobiety potrafią być wkurzające w związku. Można to nazwać nawet lekką przestrogą i ukłonem w stronę singielstwa. Porównując to wszystko do fabularnej pustki jaką mamy w "Backrooms" nie mam wątpliwości, który film na mnie bardziej podziałał a Wy co sądzicie...





Komentarze

Popularne posty