Minionki i straszydła
Bardzo żałuję, że zagraniczne animację nie mają w polskich kinach wersji oryginalnej. Widząc nazwiska, które podkładają głosy w najnowszym filmie o Minionkach przecierałem oczy ze zdumienia. Jeff Bridges, Jesse Eissenberg, Christoph Waltz. Oczywiście nie mam żadnych zarzutów do polskiego dubbingu ale odczuwam lekki niedosyt.
Co do samego filmu to nie spodziewałem się wiele. Nie jestem fanem Minionków. Nigdy nie rozumiałem ich fenomenu. Dziwne stwory gadające w jakimś nieczytelnym języku, do tego błaznujące na każdym kroku. Poprzedni film o Minionkach z udziałem Gru wydał mi się nawet oglądalny. Zapewne dlatego, bo żółte stworki były jedynie tłem całej historii. Teraz wracamy do starego. Ponownie skupiamy się na nich. Akcja filmu zaczyna się w momencie oprowadzania wycieczki szkolne po muzeum kinematograficznym.
Muszę przyznać, że otwarcie było obiecujące. Potem niestety pani przewodniczka zaczęła opowiadać nam historie Minionków. Mówiła o tym, że one szukały na świecie najgroźniejszych potworów a one chciały być sługami ich. Oczywiście każdy z nich został zabijany przez nie w absurdalnych okolicznościach. Potem mamy wątek, że jeden z nich chcę zostać filmowcem i one wkraczają do tego świata. Było to nawet ciekawe. Film trwa ledwie półtorej godziny a ja bardzo często spoglądałem na zegarek. Nie było napięcia. Ten projekt składa się z kilku nawet niezłych pomysłów ale ostatecznie nie tworzy to interesującej całości. Taki film dla pięciolatków z wielkimi ambicjami.
Ocena: 6/10


.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz