Backrooms. Bez wyjścia





  Pełne sale w dniu premiery. Nawet "Obsesja" nie miała takiej frekwencji w polskich kinach. Od razu zaznaczam, że "Backrooms" nie jest tak dobry jak film Curry Barkera. Za ten dzisiejszy odpowiada 21 letni youtuber, kompozytor i artysta od efektów wizualnych Kane Parsons. W filmie najbardziej rzuca się w oko talent reżysera w tym ostatnim aspekcie. Mamy sporo ciekawych pomysłów grających wnętrzami. One miały budzić grozę u widza. Ciężko jest mi jednoznacznie powiedzieć o czym jest to film. W każdym razie patrząc na całość widać, że zrobił to tak młody chłopak. Sporo pomysłów ale brakuję tu ogłady i jakiegoś punktu zapalnego. Straciłem zainteresowanie już po 30 minutach a potem jedynie momentami film wzbudzał moje zainteresowanie. 





Bardzo mocnym punktem projektu są jak wspomniałem powyżej efekty wizualne, ponadto dwójka głównych aktorów. Oni ciągną ten film za uszy. Bez nich z całą pewnością bym usnął. Podobała mi się też ścieżka dźwiękowa. Była bardzo w stylu "Longlegs" (2024). Na pewno plusem jest też oryginalność i próba zrobienia czegoś nowego. Najprościej byłoby powiedzieć, że jest to film o walce z depresją i naszymi słabości, ale cholera wie czy takie było założenie twórców. Myślę, że założeniem było zrobienie takiego bałaganu by każdy zinterpretował sobie te historię na własnych warunkach. Ja w pewnym momencie przestałem chcieć główkować. 






W filmie występuję nominowana do Oscara Renate Reinsve. Natomiast w roli głównej równie dobra rola Chiwetela Ejiofora. Na moim sensie trzynastolatkowie oklaskiwali film. Jestem zaskoczony, bo moim zdaniem nie oni są tu grupą docelową. Z drugiej zaś strony 21 latek miałby robić kino dla koneserów kina? Brzmi lekko absurdalnie. Co on może wiedzieć o filozofii życia? Dlatego właśnie scenariusz jest najsłabszym elementem projektu. Ozdobniki i drobne pomysły były znakomite ale całościowo jest to projekt niepełny. 






Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty