Backrooms. Bez wyjścia
Bardzo mocnym punktem projektu są jak wspomniałem powyżej efekty wizualne, ponadto dwójka głównych aktorów. Oni ciągną ten film za uszy. Bez nich z całą pewnością bym usnął. Podobała mi się też ścieżka dźwiękowa. Była bardzo w stylu "Longlegs" (2024). Na pewno plusem jest też oryginalność i próba zrobienia czegoś nowego. Najprościej byłoby powiedzieć, że jest to film o walce z depresją i naszymi słabości, ale cholera wie czy takie było założenie twórców. Myślę, że założeniem było zrobienie takiego bałaganu by każdy zinterpretował sobie te historię na własnych warunkach. Ja w pewnym momencie przestałem chcieć główkować.
W filmie występuję nominowana do Oscara Renate Reinsve. Natomiast w roli głównej równie dobra rola Chiwetela Ejiofora. Na moim sensie trzynastolatkowie oklaskiwali film. Jestem zaskoczony, bo moim zdaniem nie oni są tu grupą docelową. Z drugiej zaś strony 21 latek miałby robić kino dla koneserów kina? Brzmi lekko absurdalnie. Co on może wiedzieć o filozofii życia? Dlatego właśnie scenariusz jest najsłabszym elementem projektu. Ozdobniki i drobne pomysły były znakomite ale całościowo jest to projekt niepełny.
Ocena: 6/10
.jpg)


.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz