Zawodowcy (In the Grey)
Ostatnio Guy Ritchie mocno stawiał w swoich filmach na Jasona Stathama, Teraz go nie ma ale za to są dwa gorące nazwiska. Po pierwsze Henry Cavill a po drugie niesamowicie charyzmatyczny Jake Gyllenhall. Oni tutaj grają chłopców od wpływowej pani prawnik. W roli tej rzekomo charyzmatycznej kobiety Eiza Gonzalez. Najgorsza rola bez względu na płeć jaką widziałem od bardzo dawna. Czy występ poniżej talentu? Nie wiem czy tam oprócz urody jest cokolwiek. Cały film taka sama mina, zero emocji. Nie ma ani jednej dobrej sceny z jej udziałem.
Co do męskiej dwójki powyżej. Nie pokazali niczego wybitnego. Może to będzie kontrowersyjne ale dla mnie to najgorszy casting od lat. Nie było chemii między Cavillem a jego ekranowym kumplem. Może nie było to nawet wina aktorów. Bardziej tego jak dialogi były napisane. Zawsze w filmach Ritchiego humor był jedną z dominujących cech, tym razem wygląda jakby go napisała sztuczna inteligencja. Dostajemy sporo pościgów, scen akcji, mamy kilka niekonwencjonalnych ujęć (choćby przy basenie) ale najgorsza jest fabuła. Film trwa półtorej godziny a pierwsze pół godziny jest niesamowicie irytująco przegadane. Nie ma żadnego napięcia. Poznajemy złożony plan, który nie ma wad i od razu widać, że zapewne pojawią się pewne problemiki ale nasi bohaterowie są takimi sigmami, że poradzą sobie ze wszystkim. Nie bardzo jest tu kogo polubić.
Zawsze lubiłem w stylu Ritchiego zabawę montażem. Tutaj przez ten początkowy wykład tej laski czułem się jakbym miał zaraz zwymiotować. Te ujęcia były krótsze niż w najlepszych filmach Vegi. Bardzo mnie ten dynamiczny tik tokowy montaż męczył. Potem, gdy coś w końcu im nie wyszło to zrobiło się ciekawiej ale to już było nie do wyratowania. Zdecydowanie najgorszy film Guya Ritchiego jaki widziałem w życiu, choć domyślam się, że wielu może ze mną polemizować.
Ocena: 5/10


.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz