Wdowia zatoka odc. 5-7 (Apple TV+)
Każdy odcinek to zupełnie inna bajka. W piątym ponownie skupiamy się na głównym bohaterze i dostajemy kopalnie beki za sprawą szamana, który dosypał do napoju Toma jakąś substancję powodująca jakieś dziwne wizję. Komediowo to działało. Twórcy zdali sobie sprawę jednak, że trzeba fabułę rozbudować i popchnąć do przodu. Odcinek szósty to cofnięcie się do XVIII wieku i kobiety przyjezdnej która bierze ślub z gościem, które jest opętany przez jakiegoś demona czy diabła.
Warto podkreślić, że ten odcinek wyreżyserował TI West. Gość, który odpowiada za jeden z moich ulubionych filmów ostatnich lat czyli "Pearl". Widać w tym odcinku jego rękę, bo jest mrocznie, niepokojąco i bardzo horrorowo. W tym epizodzie akurat było najmniej satyry. Natomiast w siódmym ciągniemy historię tego opętanego mężczyzny i nasi bohaterowie odkopują go i okazuję się żywy, choć wygląda jak kapitan Barbossa z "Piratów z Karaibów" ale pod wpływem ogromnej ilości alkoholu. Tom ( Matthew Rhys) oczywiście robi te swoje przerażone i lekko idiotyczne miny. On komediowo naprawdę daję radę. Jedna z lepszych ról na małych ekranie jaką widziałem od lat. W tym epizodzie pojawia się też wątek syna głównego bohatera. Wraz ze swoją koleżanką oglądają zdjęcia jego zmarłej matki. Muszę po raz kolejny podkreślić, że zdjęcia są w tym serialu fenomenalne. Widać tu ogromny budżet włożony w aspekt wizualny.
Ponadto mamy świetną interakcję Toma z tym wykopanym mężczyzną. Ten drugi próbuję go przechytrzyć. Był w tym niezwykle wiarygodny. Ostatecznie nasz bohater musi improwizować. Wychodzi zabawnie. Tylko ten odcinek siódmy wyreżyserowany przez TI Westa jest mało satyryczny. W pozostałych jest tego sporo. Na pewno ten serial nie stoi fabułą ale jest niezwykle oryginalny i przepełniony kreatywnymi i świeżymi pomysłami. Cieszę się na kolejne odcinki.
Ocena: 8/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz