The Boys sezon 5 odc. 6 (Prime Video)

 




  Mam mocno mieszane uczucia po tym co zobaczyłem. Z jednej strony dostaliśmy to czego oczekiwaliśmy od czasu odcinka trzeciego. Nie było już zapychaczy tylko konkretna akcja. Wszyscy urządzają sobie polowanie na Bombsighta, który ma upragniony dla Homelandera związek V1. Zapewni mu nieśmiertelność. Wiedzę na temat jego lokalizacji wg chłopaków może mieć Chet. To były pracownik Voughta. Taki stereotypowy zdziadziały producent filmowy. Rzucający non stop seksistowski żartami z kim to nie uprawiał seksu. Zabawna była sekwencja w domu starości dla supków, który odwiedził wraz naszymi pozytywnymi bohaterami. Chwali się, że z każdym tam miał jakiś seksualny epizod. 




Celem odwiedzin w tym miejscu było znalezienie ukochanej Bombsighta. Sprawy się komplikują ale ostatecznie zostanie znaleziony. Fatalny wybór castingowy co do tego gościa. Gra na jedno kopyto i jest śmiertelnie nudny. Całkowicie niespodziewane okazuję się, że plan, który opowiedziała Ashley ostatnio Sage okazał się prawdziwy. Powoduję on, że najinteligentniejsza postać serialu zaczyna współpracę z chłopakami. Oni rzecz jasna jej nie ufają ale ona zrobi wszystko by związek V1 nie trafił w ręce Homelandera. Nawet spróbowała by poróżnić go z Soldier Boy'em. Przez dłuższy czas wydawało się, że plan przebiega bezboleśnie ale niestety ten drugi decyduję się na szokująca rewoltę. On od samego początku był najbardziej nieprzewidywalną postacią w całym serialu. Z jednej strony szczerze nienawidził syna ale z drugiej za sprawą sceny z odcinka czwartego mógł zapałać do niego lekką sympatią. Ponadto łączy ich osoba Stormfront. Widzimy, że ona była miłością życia Soldier Boy'a. Z dużą dozą prawdopodobieństwa była matką Homelandera. Niestety stary supek wręcza synowi związek V1. On go zażywa i odcinek się kończy. Pytanie brzmi: co dalej? Być może zadziała on na Homelandera negatywnie i wcale nie stanie się nieśmiertelny a może Bombsight dał Soldier Boy'owi coś innego.




 Ten odcinek skłania nas do refleksji, że te supki to są słabę psychicznie jednostki. Wystarczy laska, która zawróci im w głowie i oni robią wszystko by ją zadowolić. Mamy tu przykład Soldier Boy'a czy wspomnianego Bombsighta. Z bólem serca trzeba też przyznać, że to nie jest scenopisarstwo na najwyższym poziomie. Dowodzi temu choćby przykład Sage. Ta jej naiwność, że wszyscy dadzą się nabrać na jej pełen niedoskonałości i luk plan. Na drugim planie eskaluję konflikt Black Noira i Deepa. Kończy się on śmiercią tego pierwszego. Zrozumiem ludzi, którzy powiedzą, że jego obecność nic temu sezonowi nie dała. Najbardziej zbędna postać całego serialu. Natomiast ten drugi dostał już tyle znaków od ludzi wokół, że powinien się zbuntować ale to jak grochem o ścianę. 





Inną ciekawostką jest scena tego śmiesznego duchownego od Homelandera. On konfrontuję się z Annie. Ona wraz z Hughie chcą wysadzić kościół w powietrze a natrafiają w środku na niego. Okazuję się, że ma jakieś moce. Nawet Annie ostatecznie nie jest w stanie go pokonać. Jestem rozczarowany jej postacią. Sama aktorka również nie pomaga. Pominę wątek Francuzika i Kimiko, bo nadal jest on nudny i zbędny. Czy podobał mi się ostatecznie odcinek? Plusem jest tempo ale niestety fabularnie to się wszystko sypię jak domek z kart. Ten cliffhanger na koniec to było trochę akt desperacji. Musimy sprawić by widzowie przez kolejny tydzień spekulowali co się wydarzy dalej. Daleki jestem od krytykowania tego sezonu ale to nie był najlepszy odcinek...


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty