Panie przodem (Ladies First) Netflix
Dawno nie było tak feministycznego tytułu na Netflixie. Film ma bardzo mocną obsadę. W roli głównej Sasha Baron Cohen i Rosamund Pike. Na drugim planie mamy bardzo dobrą komediową aktorkę Fione Shaw. Ten pierwszy gra tu jednego z prezesów firmy zdominowanej przez mężczyzn. Kto by się spodziewał po Netflixie genderowej narracji? Mężczyzna uchodzi za stereotypowego seksistę i mizogina. W firmie jedno ze stanowisk kierowniczych ma objąć kobieta. Ona twierdzi, że zdecydowały kompetencję ale prawda zawsze jest brutalna...
Wychodząc z biura główny bohater upada na ziemię i traci przytomność. Po czym budzi się i doświadcza alternatywnego świata, gdzie kobieta rządzą światem. Pomysł wyciągnięty rodem z końcówki lat 90-tych. Pewnie zapytacie czy coś ciekawego wydarzyło się po tym zwrocie akcji? Oczywiście, że nie. Dostaliśmy jedną obrzydliwo absurdalną pół erotyczną sekwencję z Fioną Shaw. Nie wiem czy chciałem to oglądać. Jak spojrzałem przed seansem na opis i zdjęcie to już wiedziałem wszystko. Przebywanie w tym eksperymentalnym świecie nauczy naszego bohatera szacunku do kobiet i ostatecznie okaże się, że to gatunek męski jest największym złem. W końcu oznaką dojrzałości jest umiejętność przyznania się do błędu.
Co do aktorów to nie mam zarzutów. Mam jednak wrażenie, że cały budżet poszedł na nich. Wizualnie film nie wygląda dobrze. Można odnieść wrażenie, że kręcone to było w jakimś studiu w Hollywood. Nie postarali się operatorzy od zdjęć. Film trwa półtorej godziny a czuję się jakby co najmniej dwie. Jak na platformę streamingową jest to jednak zjadliwa produkcja.
Ocena: 5/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz