Off Campus (Prime Video)
Często na mały lub duży ekran trafiają ekranizację bestsellerów dla młodzieży i rzecz jasna mają wielkie rzesze oglądających. Podobno popularny jest "Off Campus". Autorką jest Elle Kennedy. Oczywiście nie jestem grupą docelową takich projektów. Kręcimy się w środowisku akademickim. Hannah jest studentką będącą w hierarchii popularności nie najwyżej ale też nie na dnie. Zakochana jest w chłopaku z drużyny hokejowej. Takim, który jednocześnie bardzo interesuję się muzyką (podobnie jak ona). Dziewczyna nie ma jednak odwagi by zadziałać (przypomina się wczorajsza "Obsesja").
Jednocześnie w jej życiu pojawia się Garrett, który jest kobieciarzem ale od razu widać, że zakochuję się w niej. Bardzo zabiega by udzielała mu korepetycji. Z tego co pamiętam to chyba z filozofii (bez znaczenia). Nie będzie to chyba wielkim spoilerem jak napiszę, że oni ostatecznie zostaną parą. Następuję to bodaj w odcinku czwartym a serial liczy sobie osiem. Byłem zaskoczony, że tak szybko. Czyżby twórcy chcieli podążać tropem "After". W tym wątku w zasadzie zdarzyło się coś w tym klimacie ale nie było aż tak irytującą sinusoidą. Oczywiście to była pseudo-drama spowodowana problemem Garretta z ojcem. Zarówno on jak i Hannah doznali w przeszłości traum. Mam z tym jednak problem, bo zwłaszcza w dziewczynie nie dostrzegam jakichś deficytów odstępujących od normy. Serial w początkowej fazie jest mocno komediowy i bazuję na fabularnych zaskoczeniach. Do odcinka trzeciego miałem uczucie, że oglądam coś wyjątkowego. Potem jednak główny wątek poszedł w odstawkę i skupiliśmy się na przyjaciółce Hannah czyli Allie. Ona ma problemy z chłopakiem a z drugiej strony mocno do niej uderza kolejny zaliczeniowiec z drużyny hokejowej. Ten wątek ma dobre momenty i kończy się cliffhangerem.
Obawiam się jednak, że drugi sezon (potwierdzony) będzie kolejnym dzieckiem "After". Myślę, że scenarzyści powinni pójść w humor, bo wielokrotnie to wypala. Bardzo dobrze, że nie ma tu a la Netflix propagandy LGBT. Myślę, że ten serial nie mógłby z tego powodu zostać udostępniony tam. Nie jest to całościowo tak tandetne jak "After". Postacie bywają do polubienia i jednocześnie porzygu ale nie irytują aż tak. Jak na serial akademicki zaskakująco jest tu dużo nagości. Od razu widać, że za całość odpowiada kobieta, bo nadzy faceci non stop się pojawiają. Największym grzechem serialu jest jednak jego długość. Te osiem odcinku mocno mnie zmęczyło. Myślę, że materiału było tu na maksymalnie cztery a nie wiem czy nawet na jeden film pełnometrażowy dwu godzinny. Fani książki pokochają go a reszta może mieć ambiwalentne odczucia.
Ocena: 5/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz