Mortal Kombat II





    Muszę przyznać się, że miałem ogromny problem z tym seansem, bo zupełnie nie pamiętam pierwszej części. Przeczytałem sobie jednak swoją recenzję sprzed pięciu lat i wygląda na to, że oceniłem go dość pobłażliwie. Z tamtego seansu godną zapamiętania dla mnie była postać Kano. To taki gość w stylu Lokiego z Marvela. Wygłasza zabawne kwestię i pójdzie tam, gdzie mu lepiej zapłacą albo obiecają więcej. 




W drugim filmie również się pojawia. W odróżnieniu od pierwszej części dostajemy postać Johnny Cage'a. W tej roli znany z "The Boys" Karl Urban. On tu jest zapomnianym aktorem z lat 90-tych, który zostaję wezwany by walczyć o ochronię ziemi. Troszkę na zasadzie pojedynku w stylu Mortal Kombat. Tym poza ziemskim światem rządzi mroczny boss. Wybaczcie ale nie pamiętam imienia. On tu łazi non stop w masce. Na początku filmu zabija wodza wioski i przejmuję władzę. Daruję życie córce zmarłego i przenosimy się z akcją dwadzieścia lat do przodu, gdy Kitano jest już dorosła i jest sama gotowa podjąć walkę z kimkolwiek. 




Fabularnie film jest jednym wielkim chaosem ale z drugiej strony sceny walki wyglądają naprawdę solidnie. Gościnnie występuję sam Hiroyuki Sanada. Możecie go kojarzyć z ostatniej części "John'a Wicka" , "Szoguna" czy "Avengers: Endgame". Film ma dość znaczące epizody humorystyczne. Głównie za sprawą Kano i Johnny'ego Cage'a. Ten duet bardzo przypadł mi do gustu i z chęcią obejrzałbym jakiś komediowy spin off z udziałem tych dwóch postaci. Widać, że film nie miał jakiegoś kosmicznego budżetu, bo efekty specjalne są mało imponujące. Rozrywkowo ten projekt się sprawdza. Trwa prawie dwie godziny i to zleciało szybko. Wyobrażam sobie co się będzie działo w sieci za sprawą wielbicieli "Mortal Kombat". To tylko film!!! Pamiętajcie!!!!  





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty