Euforia sezon 3 odc. 4 (HBO MAX)
Mam teorię z jakiego powodu większość ludzi nienawidzi tego sezonu. Pierwsze dwa były mocno na poważnie a ten w dużej mierze jest satyrą. Moim zdaniem Levinson poszedł bardzo słuszną drogą. Ktoś może mieć też pretensję, że nikt tu nie jest do polubienia. Ponadto jest jeszcze wątek Sydney Sweeney, która niesłusznie jest stygmatyzowany ze względu na swoje seksowne ciało. Mamy dużo nagości, patologii i przedmiotowego traktowania kobiet. Po tym odcinku, który bardzo mi się podobał polubiłem Rue (Zendaya).
Cliffhanger z poprzedniego odcinka polegał na zatrzymaniu jej przez policji. Tutaj od samego początku jesteśmy świadkami niezwykle intrygującej i świetnie napisanej sceny przesłuchania. Cassie (Sydney Sweeney) postanawia pomóc mężowi w spłacie długu i angażuję się do świata porno. Poziom infantylności jaki doświadczamy za sprawę jej postaci jest niewyobrażalny. Co ciekawe w końcu mamy wspólną scenę Sydney Sweeney z Zendayą. Wygląda ona jakby się na serio nienawidziły albo raczej celowo ignorowały. Postać tej pierwszej daję nam jakieś odklejone teksty a ta druga improwizuję po policyjnym przesłuchaniu. Całkiem niespodzianie Rue zostaję podstawiona pod ścianą i ładuję się w kolejne kłopoty. Wiem, ze ona ma sporo za uszami ale w tym momencie zrobiło mi się jej żal, bo ona chociaż próbuję wyjść na prostą i nie jest tak zepsuta jak środowisko, w którym przebywa.
Epizodycznie pojawia się w tym epizodzie Sharon Stone. Gra tu kogoś bardzo w stylu Mirandy z "Diabeł się ubiera u Prady" tylko w nieco mniej moralnym społecznie środowisku. Mamy sporo ciekawych ujęć. Udaję się zbudować Levinsonowi klimat tych patologicznych kręgów. Jestem przekonany, że jak ktoś nie polubił trzech pierwszych odcinku to ten również nie przypadnie mu do gustu. Dla mnie jest to bardzo dobra rozrywka. Patrzenie na tą głupiutką postać Sydney Sweeney jest zabawne. Nie jestem jednak w stanie ocenić jej poziomu aktorskiego.
Ocena: 8/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz