Berlin i "Dama z gronostajem" (Netflix)
"Dom z papieru" dawno się skończył ale pozostawił po sobie spin off. Mowa o tu postaci Berlina. Gościa, który jest bezwzględnym i bezbłędnym strategiem. Takim godnym zastępcą Profesora . Pierwszy sezon nie porwał mnie a wręcz powiem, że znudził. Przy okazji kontynuacji zaryzykowano. Na szczęście nie zrobiono wieloodcinkowych przygotowań do spektakularnego skoku. Skupiamy się na relacjach międzyludzkich a najbardziej miłosnych. Każdy z bohaterów ma jakieś rozterki.
Najmniejsze ma chyba sam Berlin, któremu wszystko przychodzi z dziecinną łatwością. To jeden z największych problemów tego tworu. Wydawać by się mogło, że ten bogacz, który wynajmuję go do kradzieży tytułowej 'Damy z gronostajem" ma wiele asów w rękawie ale nasz bohater przygotowuję się na każdy scenariusz i ma swój ukryty plan by oszukać miliardera. Nie ma ani jednego momentu by Berlin czuł się zagrożony. To zabija napięcie w jego wątkach. Serial mocno romansuję z komedią. Największe absurdy dzieją się właśnie w relacjach miłosnych. W odcinku siódmym albo ósmym pojawia się sam Profesor. Ma on wspomóc plan naszej drużyny pierścienia.
Muszę przyznać, że za sprawą barwnych i zabawnych bohaterów ogląda się to naprawdę przyjemnie. Wiadomo, że nie ma większego napięcia, bo oni mając takiego bossa na kierownicy, że porażka nie wchodzi w grę. Nie wiem na ile to będzie spoilerem ale na koniec ginie jedna lubiana postać. Było smutno ale po chwili totalnie zapomniano o niej. Zrozumiem tych, którzy będę psioczyć na tą Netflixowość tego sezonu ale wolę taki kierunek niż zrobienie kolejnej kopii "Domu z papieru". Nie jestem jakimś wielkim fanem tamtego projektu ale doceniam oryginalność i niekonwencjonalny styl jaki tam zauważamy. Nie kocham tego serialu ale obejrzenie go nie boli.
Ocena: 6/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz