The Madison odc. 5 (Skyshowtime)







   Nastąpił przełom. W końcu nasi bohaterowie opuszczają cudowne rejony Montany. To wiążę się z podjęciem wielu radykalnych decyzji. Jedna z córek zafascynowana miejscowym policjantem obiecuję mu, że wróci. On natomiast nie wyraża wielkich nadziei co do ich relacji, to doprowadza do bezsensownej kłótni. Pojawiła się różnica klas. On nie żyję w bogactwie i jest świadom, że to zderzenie dwóch światów. Kobieta mimo, że ma już trochę lat to nigdy nie była w sytuacji, że nie ma co do garnka rzucić albo musi sama sobie załatwiać sprawy urzędowe. Te jej zauroczenie wynika głównie z samotności i totalnego zagubienia. Nie jest to coś przemyślanego. 





Natomiast postać Michelle Pfeiffer musi pochować męża i jednocześnie odnaleźć sens życia. Jednym ze sposobów jest wizyta u psychoterapeuty. Współczułem temu terapeucie. Oczywiście my jako widzowie rozumiemy ból głównej bohaterki ale często trudno z nią sympatyzować. Ta rodzina bez postaci Kurta Russella jest trudna do polubienia. Najbardziej sensowny i najmniej zepsuty wydaję się mąż jednej z córek zmarłego. Z nim dostajemy najlepsze komediowe sekwencję. 





"The Madison" nie jest serialem pod gusta widzów korzystających z platform streamingowych. Tutaj wszystko jest powolne, dyskretne, skromne. Potrzeba ogromnej empatii by zrozumieć co czują bohaterowie, choć moim zdaniem ten serial nie jest o walce z traumą po utracie bliskiej osoby. Bardziej o tym byśmy cieszyli się drobnymi rzeczami i celebrowali pozytywne wydarzenia w naszym życiu. Byśmy za dziesięć czy dwadzieścia lat nie obudzili się na mentalnym dnie. Nie wiem czy ten serial pójdzie w stronę refleksji głównych bohaterek ale jestem na pewno ciekaw co się dalej wydarzy. 


Ocena: 7/10 

Komentarze

Popularne posty