The Madison odc. 4 (Skyshowtime)






   Oglądając najnowszy serial Taylora Sheridana czuję się jakbym jakąś B- klasową produkcję rodem z Netflixa. Oglądam, bo podoba mi się klimat i ckliwość, która trzyma za serce. Tutaj nie ma jakiejś skomplikowanej ani wymagającej intelektualnie fabuły. Radzenie sobie traumą, poukładanie życia na nowo i naprawa relacji między członkami rodziny. 






Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, lubię jakość humoru jaki tu dostajemy. Te mieszczuchy muszące sobie poradzić w spartańskich warunkach to powód do beki. Zwłaszcza najmłodsze pokolenie kręci nosem. W odcinku czwartym jednak zaczynają dostrzegać uroki mieszkania w tej zaściankowej społeczności. Każdy z mieszkańców jest dla nich miły i otwarty. Te młode pokolenie najlepiej prezentuję się w konwencji komediowej, natomiast Michelle Pfeiffer gra tu w zupełnie innej lidze. Kradnie dla siebie ten serial. Nawet Kurt Russell w tych swoich wstawkach pozostaję w tyle. On tu ma głównie sceny ze swoim bratem jak sobie łowią ryby albo spacerują. Ewentualnie retrospekcje z rozmów w apartamencie z żoną. 





W najnowszym odcinku członkowie rodziny dostają ostatnie nagranie z samolotu z udziałem postaci Kurta Russella i jego brata. Reakcja każdego była inna. Najspokojniejsza i najbardziej opanowana była wdowa. Emocję buzują na ekranie i Ci bohaterowie nie pozostają nam obojętni. Może jedynie ci najmłodsi zostają pominięci, choć wnuczka postaci Michelle Pfeiffer dostaję w czwartym odcinku w końcu swoje pięć minut. Ja tak po ludzku nadal lubię ten serial.



Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty