The Lady odc. 4 (HBO MAX)
Ostatni odcinek miniserialu o dziewczynie z prowincji, która zaczyna pracę w pałacu królewskim. Spodziewałem się czegoś na kształt spisków pałacowych i różnego rodzaju intryg. Tutaj jednak zaledwie po poznaniu swojej pracodawczyni kobieta skupia swoją uwagę na poszukiwaniu życiowego partnera. Na przestrzeni odcinków 2-4 śledzimy jej kolejne miłosne wzloty i upadki.
W między czasie jesteśmy świadkami śledztwa dotyczącego głównej bohaterki i mordu, którego rzekomo się dopuściła. Im dalej w las to skupiamy się na tym co siedzi w środku naszej desperatki. Muszę użyć tak mocno oceniających i brutalnych słów, bo zaczyna ją mocno odklejać. Do tego doprowadza zazdrość i brak poczucia własnej wartości. Ktoś mógłby zarzucić temu projektu mocne uproszczenia i zaszufladkowanie ludzi. Tak świat nie wygląda. Miastowi również miewają deficyty interpersonalne.
Ostatecznie kobieta okazuję się mieć jakąś psychiczną chorobę. Nawet jest to tu tłumaczone. Ona w sądzie zaczyna się podpierać rzekomym molestowanie w dzieciństwie (szkoda, że nie przez księdza). Sąd zapytał jej kto się dopuścił na niej takowych czynów i ona nie chciała odpowiedzieć ani wchodzić w szczegóły. Reakcja niby naturalna ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie sytuacji, że faktyczna ofiara usprawiedliwia swoje niecne czyny molestowaniem. Psychologia tak nie działa. Dla osoby molestowanej to będzie trauma tak głęboka, że nie będzie się chciała tym dzielić z całym światem. Niestety odcinek finałowy mnie zawiódł. Jakby scenarzyści wystrzelali się ze swoich pomysłów i pozostał im już jedynie wątek sądowy. Tam dowiadujemy się jaka naprawdę zawsze była główna bohaterka, choć czy ktokolwiek miał wątpliwości co do jej moralności? Ostatecznie nie jest to coś wybitnego ale ludzie lubią takie historię także zapewne znajdą się tacy, którzy to kupią. Ja mam bardzo ambiwalentne odczucia.
Ocena: 5/10
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz