Mumia. Film Lee Cronina
Lee Cronin ma naprawdę całkiem obiecującą filmografię. Trzy lata temu zrobił niezwykle udane "Martwe zło: Przebudzenie zła". Wziął się tym razem za uniwersum "Mumiowe". Pytanie tylko czy ten film ma coś wspólnego z tą nieszczęsną produkcją z 2017 roku z Tomem Cruisem. Niestety to pamiętam. Dawno się tak nie nudziłem w kinie jak wtedy. Ten film jest lepszy. Od razu widać, że maczał w nim palce gość od "Martwego zła...". Wystarczy spojrzeć na opętaną dziewczynkę czy mroczny klimat, który robił wrażenie. Ponadto produkcja jest bardzo brutalna. Jak ktoś jest wrażliwy to lepiej, żeby sobie odpuścił seans.
O czym jest "Mumia. Film Lee Cronina"?. O rodzinie, która stała się ofiarą nawiedzonej kobiety z Egiptu. Ona wierzyła w jakąś odklejoną klątwa i zaraziła nią córkę Charliego Cannona. Chłop na co dzień jest dziennikarzem telewizyjnym. Ma żonę i trójkę dzieci. Ta najstarsza czyli Katie znika bez śladu i pojawia się nagle odkopana po 8 latach. Tutaj pierwsza szpila w scenarzystę. Jak zakopana dziewczyna, bez jedzenia i bez picia byłaby w stanie przeżyć? Po odkopaniu przypominała warzywo. Diagnoza normalnych specjalistów była oczywista. Ofiara potrzebuję dużej ilości czasu by wrócić do żywych. Rozumiem, że scenarzyści, by oddać realizm całej historii musieli przyjąć, że duchy i różne opętania nie istnieją. Niestety nasi bohaterowie zachowują się jak debile. Pierwsze epizod nadprzyrodzony a oni zamiast działać to bagatelizują. Odpowiedzialny rodzic odizolowałby dziewczynę od reszty rodzeństwa a nie stresował ich obecność "tego czegoś".
Film trwa ponad dwie godziny i to kolejna fatalna decyzja. Tutaj akcji było na max 1:45. Niestety Cronin na koniec postanowił się popisać i dać totalnie odklejony finał. Mieszanka najgorszych "Obecności" i "Egzorcysty". Trzeba jednak oddać, że kilka scen grozy podziałało. Ponadto za szacunek dla widza. Akcja się dzieję w Egipcie i ludzie tej narodowości gadali w ojczystym języku a nie, że wszyscy naokoło ze śmiesznym akcentem angielskim. Aktorsko wolałbym się nie wypowiadać, bo nikt nie zachwyca. Jakbym miał na siłę kogoś pochwalić to może dziewczynkę grająco najmłodszą córkę Maude. Może z niej coś wyrosnąć. Pustka na moim seansie świadczy o tym, że zapewne film nie cieszy się wielkim zainteresowaniem, także może zapomnijmy o nim wszyscy.
Ocena: 5/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz