Kobiety niedoskonałe odc. 8 (Apple TV+)
W końcu doczekaliśmy się finałowego odcinka. Czy będę tęsknił? Nie bardzo. To mógł być jeden z lepszych seriali tego roku ale niestety scenarzyści zbłądzili. Niepotrzebnie trwało to osiem odcinków. Na poziomie szóstego odcinka już wiedzieliśmy kto zabił. Potem już jedynie była walka dobra ze złem. Twórcy postawili wszystkie karty na jedyną w miarę pozytywną i bez większej skazy postać.
Mowa tu o Mary (Elisabeth Moss). Jedyna jej wada to odbicia faceta innej kobiecie. Okazało się jednak, że on był nałogowym zdradzającym. Raczej trudno polubić Eleanor. Nawet w odcinku finałowy kompromituję się w oczach widzów. Ma taką absurdalną scenę z matkę. Tamta (słusznie) wypomina jej seks z mężem przyjaciółki a ta jeszcze ją obraża zarzucając brak odpowiednich wzorców. To obok tej Joela Kinnaman najgorsza postać serialu. Kerry Washington nie wypada w niej dobrze. Wzięli ją chyba tylko ze względu na kolor skóry. Nie wiem czy my powinniśmy się cieszyć jej szczęściem. To już ta Mary bardziej na to zasługuję po życiu z potworem.
W finałowym odcinku szybko okazuję się, że cliffhanger z poprzedniego epizodu był strzałem kulą w płot, bo morderca jest ten sam co od dwóch odcinków. Liczyłem, że może twórcy na koniec wymyślą jakiś morderczy zwrot akcji ale nic takiego nie ma miejsca. Ten odcinek jest taki jak cały serial.. niedogotowany. Czy polecam? Myślę, że obejrzenie go nikogo nie zaboli, choć mogą się pojawić niestrawności.
Ocena: 6/10


.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz