Euforia sezon 3 odc. 3 (HBO MAX)





   Oglądając trzeci odcinek zacząłem się zastanawiam o co chodzi Samowi Levinsowi. Chcę zrobić satyrę na młodych zepsutych ludzi? A może im współczuję? Choć w sumie w tym sezonie śledzimy losy bohaterów jak są już dorośli. Pytanie tylko czy traumy i deficyty z przeszłości zostały wyplenione czy nadal w nich tkwią. Postać Sydney Sweeney czyli Cassie jest pustą i stereotypową blondynką. Mam wątpliwości czy kontrowersyjna aktorka powinna wybierać sobie takie rolę. Dla niej najlepiej byłoby zagrać u jakiegoś poważnego reżysera. Niby niedawno mogliśmy ją zobaczyć w nieco ambitniejszej roli w "Edenie" Rona Howarda ale tamten film został niesłusznie mocno skrytykowany. Jej postać w tym odcinku bierze ślub z Nate'm. Na weselu pojawiają się demony postaci Jacoba Elordiego. To co wspomniałem w pierwszym wpisie o tym sezonie czyli problemach finansowych bohatera. 




Wątek Rue (Zendaya) ma fatalny moment. Najlepsza rzecz w nim dzieję się na koniec. Dostajemy cliffhanger. Chyba go potrzebowaliśmy. Trochę czasu zostało też poświęcone jej starej kochanicy. Z tych scen wynika, że ona była kimś na kształt prostytutki. Spotykała się z jakimś starymi bogatymi zwyrolami z dziwnymi upodobaniami seksualnymi. Okrutnie mnie zmęczył mnie ten odcinek. Pewnie zdania jak zawsze będzie podzielone ale dla mnie ten odcinek był najsłabszy z dotychczasowych. Zapewne krytyka z wielu stron wynika z faktu, że wszyscy bohaterowie jakich tu dostajemy są tak do lubienia jak te z innego serialu Levinsona czyli "Idol".





 Wyobrażam sobie opinię feministek wobec reżysera z zarzutem, że on traktuję kobiety jak dodatek mężczyzny i spłyca ich znaczenie. Wspomniana wcześniej Cassie to cycki na wierzchu, portale społecznościowe, świecące butki, różowa stylówa i idiotyczne teksty. Natomiast Rue to ćpunka z buntowniczym charakterem. Taka bardzo filmowa postać, która ma być do polubienia ze względu na swoją bezkompromisowość. Ja osobiście tego nie kupuję. Ciekawym wątkiem jest relacja Sydney Sweeney i Zendayi. Ludzie spekulują, że sceny ze ślubu były nagrywane w innym czasie by aktorki się nie spotkały w jednym momencie. Ten odcinek nie zmienił mojej negatywnej opinii o poziomie aktorskim Jacoba Elordiego. Nie wiem jaka będzie puenta całej tej historii ale czy kogokolwiek na dzień dzisiejszy to obchodzi? 


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty