Drama (The Drama)

 



  Zendaya i Robert Pattinson w rolach głównych. Dwa nazwiska na jakże odmiennych ścieżkach kariery. Ta pierwsza jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej sexy nazwisk w Hollywood, natomiast jej kolega z planu nadal pozostaję, gdzieś na uboczu i wybiera same problematyczne projekty. Niedawno była produkcja z Jennifer Lawrence, a teraz coś co zapewne przyciągnie tłumy do kin. Nie bez przyczyny wspominam o tych głośnych nazwiskach. 




Mam kontrowersyjną opinię dotyczącą "Dramy". Uważam, że bez tej dwójki film byłby lepszy. Oni są zbyt charakterystyczni i ładni. Patrząc na Zendaye czułem się jakbym oglądał ją w Spidermanie. Wybuchowa, uśmiechnięta dziewczyna z ogromnym temperamentem. Taki typ kobiety, który jest bardzo sexy w dzisiejszym Hollywood. Natomiast Pattinson znowu gra outsidera i wrażliwca. Takiego chłopaka mającego swój świat ale jednocześnie swoją tajemniczości przyciągającego kobiety. Niby spoko, ale jego twarz jest zbyt znana. Sam film skupia się na wspomnianej dwójce, która jest w trakcie przygotowań do ślubu. Wszystko wydaję się być perfekcyjne, do momentu przyjacielskiego spotkanie, gdzie Emma (Zendaya) wyjawia mroczny epizod z przeszłości. Niby po alkoholu i żartobliwie ale z tego robi się drama. Od tego momentu Charlie (Robert Pattinson) odczuwa dyskomfort i niepokój względem swojej przyszłej żony. Mamy tutaj sporo czarnego humoru i to naprawdę działa, ale niestety im dużej w las tym film ma problemy tożsamościowe. Osobiście wolałbym by pozostał w konwencji satyrycznej a nie szedł w klimaty romantyczne.




 Zakończenie jest niezwykle rozczarowujące. Bardzo ckliwe, mocno w stylu hollywoodzkiej papki. Kilka sekwencji jest tu wręcz wybitnych. W sumie w każdej z nich jest Pattinson. On wydaję mi się na tle dwóch gwiazdeczek jaśniejszym punktem. Zendaya po prostu gra te samą postać co zawsze. Chyba tylko w "Challengerze" zagrała bardziej skomplikowaną. Wielkim plusem jest to, że film chcę być oryginalny i unika klisz. Powiedziałbym wręcz, że przesadnie. Jestem przekonany, że "Drama" podzieli widownię. Jedni kupią duet wielkich gwiazdeczek a drudzy powiedzą, że to przerost formy nad treścią. Rozumiem tych drugich, bo film rzuca jakieś interesujące tezy ale nie mają one kontynuacji ani klarownych odpowiedzi. Argumenty tych pierwszych również rozumiem, bo na ekranie mamy pięknych ludzi (zwłaszcza Zendaya). 





Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty