Diabeł ubiera się u Prady (2006)
Często zdarzają się głośne produkcję sprzed lat, które oglądałem ( a może nie) jako dziecko ale trudno mi przypomnieć sobie cokolwiek. To właśnie ten przypadek. Teraz po obejrzeniu już wiem, że nigdy tego nie widziałem. W piątek do kin po dwudziestu latach wchodzi sequel. Ponownie w roli głównej Anna Hathaway i Meryl Streep. O czym jest jedynka? Młoda dziennikarka wkracza do głośnej modowej gazety. Przewodzi jej zmanierowana i charyzmatyczna Miranda (Meryl Streep).
Ktoś mógłby użyć argumentu, że to pójście twórców na łatwiznę, bo Streep jest jedną z najlepszych aktorek w historii kina. Ona ma tak niesamowity warsztat aktorski, że zagra wszystko. To różni aktorów wybitnych od tych ledwie bardzo dobrych. Ryan Gosling tu się kłania. Obserwujemy ten świat mody z perspektywy tej dziennikarki. Ona coraz bardziej wkupuję się w łaski szefowej i ostatecznie zapracowała na jej szacunek mimo fatalnych stylizacji. Na drugim planie mamy Emily Blunt jako pierwszą asystentkę Mirandy. Wspominam o niej, bo to najlepsza rola w karierze aktorki. Do tej pory nie ceniłem jej za mocno ale po tej roli naprawdę jestem zachwycony. Taki występ bardzo blisko jakościowo do Meryl Streep.
Co do Anny Hathaway to bym nie przesadzał w zachwytach. Gra nieźle ale bez blasku. Na drugim planie bardzo dobry komediowo Stanley Tucci. Ten film to w dużej mierze świetne dialogi i barwne postacie. Nie ma tu jakiejś większej głębi. Czy zasłużył na sequel? Ktoś bardzo słusznie powiedział, że jakby film miał być słaby to Meryl Streep nie weszła po latach w ten sam projekt. Za kamerą David Frenkel. Gość zresztą odpowiada też za sequel. W między czasie zabłysnął serialem "The Morning Show" dla Apple TV+ czy komediami romantycznymi w stylu lat 90-tych. Oczywiście wybiorę się w piątek na sequel i liczy na kolejny wybitny występ Meryl Streep.
Ocena: 7/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz