Alfa (Apex) Netflix
Charlize Theron w produkcji Netflixa uciekająca przed seryjnym mordercą w górach. Nie brzmi to zbyt zachęcająco. Ona aktorsko nie jest jakaś szczególnie wybitna (mimo Oscara za rolę w "Monster") a jeszcze ostatnio bardzo często pojawiała się w słabych akcyjniakach. Choćby tym "The Old Guard". Jej przeciwnikiem na ekranie jest specjalizujący się w rolach psychopatów Taron Egerton. On tu kradnie show. To taki psychol, który odnalazłby się w filmach Jordana Peela czy slasherach a la "Krzyk". W lepszym i ambitniejszym filmie ta rola mogłaby zostać zapamiętana na długo. On jest tu seryjnym mordercą, który bawi się w Dextera albo wręcz Hannibala Lectera. Niestety scenarzyści w końcowej fazie filmu musieli z niego zrobić debila. Rywal w postaci kobiety to rzecz jasna żadne zagrożenie, tak więc musiał ją zlekceważyć.
Niestety nie polubiłem tego filmu. Powód jest jeden. On nie szanuję widza. Ta Charlize Theron gra tu taką outsiderkę, która lubi samotność i kocha naturę. Taka kobieta nie powinna mieć wybielonych zębów i idealnie poukładanych włosów. Laska lata po lesie ubrudzona ale włosy nadal wyglądają perfekcyjnie. Zresztą ten seryjny morderca też ma zaskakująco białe zęby a przecież większość czasu spędza w lesie patrosząc ludzkie zwłoki. Brak tu logiki.
Na szczęście nie pada tu zbyt wiele słów, więc można się skupić na pościgach. Te sceny wspinaczki nie wyglądają źle, ale brakuję tu jakiejkolwiek kreatywność. Nie jest to najgorszy film w dziejach Netflixa ale dużo zabrakło do nazwania go dobrym.
Ocena: 4/10


.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz