Za duży na bajki 3





    Pamiętam dwa pierwsze filmy. Pierwszy opierał się na wielu ciekawych konceptach. To trochę jak z miłością. Początkowa ekscytacja, motyle w brzuchu a z czasem przychodzi sequel i różowe okulary opadają. W tym przypadku ten zjazd jakościowo nie był tak spory, ale dwójka już kulała. Co zatem mogło się zmienić się w kolejnej odsłonie? Twórcy poszli w narrację, że nasza trójka bohaterów starzeję się. W końcu ile można grać na komputerze? Film jednak nie rozwija tego wątku długo, na końcu jedynie otrzymujemy pełen dojrzałych treści monolog.  





Waldek, Staszek i Delfina to relacja ciągnąca się przez trzy filmy. W pierwszym nawet był wątek walki o serce dziewczyny. W dwójce hierarchia została ustalona tak, że już wiadomo do kogo Delfina czuję największą chemię. Ta część w dużej mierze jest o niej. Okazuję się, że ma bogatych rodziców, którzy się nią nie interesują. Niezły stereotyp. Staszek pojawia się jedynie w kilku początkowych scenach i na końcu w tych najważniejszych. Dużo mamy (NIESTETY) Waldka. Aktorsko ten chłopak prezentuję poziom rodem z "M jak miłość". Ta dziewczyna grająca Delfinę wcale lepiej nie wypada. Z ekipy dziecięcej mało kto wybija się ponad przeciętność. 





O czym jest trzecia część? O obrzydliwym zjawisku jakim jest hejt w internecie. Piszę to nieco z przekąsem, bo uważam to za tani populizm.  Rozumiem, że dzieci mogą mieć problem z nieprzechylnymi opiniami na swój temat ale to są tylko i wyłączne subiektywne słowa. Tak samo moje krytyczne uwagi na temat filmów i seriali. One nie są prawdą objawioną ani czymś nie do podważenia. Każdy ma prawo do swoich obiekcji.  Mocnym punktem poprzednich dwóch filmów była postać Doroty Kolak. Tutaj w jej usta wkładane są znaczenie mniej błyskotliwe frazy. Odgrywa jakąś rolę ale nie jest tak wybijająca się. Myślę, że problemem jest brak pomysłu na jej postać. Stawianie na Waldka nie jest dobrą drogą. On jest zbyt jednowymiarowy i mało sympatyczny. Mamy sporo odklejonych pomysłów. Choćby wątek psychopatycznej pani profesor. Uważam, że w jej wątku mamy najwięcej cringu, 







 Pojawia się też w dwóch scenach, król od epizodycznych ról czyli Borys Szyc. Był najlepszym elementem fatalnego filmu Macieja Kawulskiego "Dziki" a tutaj gra samego siebie sprzed lat. Borys rozrabiaka COME BACK.  Ja się uśmiechnąłem. Nie wiem czy jest sens robienia czwartego filmu ale zapewne jak się dobrze sprzeda to się doczekamy.




Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty