Tu zdarzy się coś strasznego (Netflix)
Weronika Tofilska to polska reżyserka i scenarzystka. Urodziła się w Katowicach i ma naprawdę obiecujące CV. Wyreżyserowała cztery odcinki bardzo popularnego serialu Netflixa "Reniferek" czy jeden mocno niedocenionych "Mrocznych materii". Teraz wraz z dwoma innymi rezyserkami stworzyły serial ośmioodcinkowy dla Netflixa. Co ciekawe są to klimaty horrorowe. Rzadko dostajemy kino grozy w postaci serialu.
Miałem wielkie obawy patrząc na opis. Zapachniało mi kopią "Zabawy w pochowanego". W dużej mierze właśnie nią jest. Zwłaszcza patrząc na zakończenie, które jest podobnie jak w tamtym przypadku mocno feministyczne. Zauważyłem też lekkie podobieństwo do "Together"(2025). Po obejrzeniu tamtego filmu można było stracić wiarę w prawdziwą miłość. Tutaj skupiamy się na Rachel (Camille Morrone), która ma wyjść za mąż za Nicky'ego. W tym celu jadą do domu rodzinnego mężczyzny. Kobieta tam poznaję jego ekscentryczną i podejrzaną rodzinkę. Od samego początku dostaje sygnały, że chcą oni zapobiec ceremonii ślubnej. Na szczęście nie urządzą sobie polowania na kobietę. Ten jej związek okazuję się być oparty na kilka półprawdach i ma wielkie rysy.
Niestety serial ma kilka problemików. Jednym z nich jest sama intryga. To naprawdę mógł być półtora godzinny film. Nie byłoby to wielkie kino ale widzowie nie byliby zmęczeni. Mroczny klimat udało się dobrze zbudować. Niestety ponownie dostajemy wkurzający tik tokowy montaż. Zwłaszcza ma to miejsce w końcowych odcinkach. Męczące to były. Na pewno dużym plusem jest główna rola. Aktorka wyciska ze swojej postaci wszystko co najlepsze i najgorsze. Nie ma tu zbyt wielu scen grozy. Od piątego odcinka już zacząłem odczuwać znużenie i oczekiwałem puenty. Ona mnie mocno rozczarowała. Jak wspomniałem na początku była kopią "Zabawy w pochowanego". Myślę, że to idealny seans do poduszki.
Ocena: 5/10

.jpg)

.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz