The Beauty odc.10-11 (Disney+)

 




   Kończy się jeden z najbardziej oryginalnych i kontrowersyjnych seriali tego roku. W odcinku dziesiątym wchodzimy do nowego wątku ale takiego, który mnie chyba najbardziej poruszył. Skupiamy się na dwóch outsiderkach szkolnych, które uważają się za do bólu przeciętne. Zwłaszcza jednej z nich zależy na zażyciu leku "The Beauty". Druga natomiast jest jedynie niezadowolona z bycia niezauważoną przez rówieśników. Ma taką świetną scenę dialogową z gościem pracującym dla firmy postaci Ashtona Kutchera. On opowiada o swoim smutnym życiu przed zażyciem leku. Jako, że serum na piękność jest drogie to on proponuję jej za mniejszą opłatę przekazanie leku za pomocą stosunku seksualnego. To bardzo ryzykowny sposób, bo nasz agent ostatnio zrobił coś podobnego i przemienił się w nastolatka. Swoją drogą po przemianie wydawał mi się on znacznie bardziej interesujący niż wtedy, gdy był Evenem Petersem. Tragicznie kończą się takie eksperymenty. 




Niestety ta fajna dziewczyna daję się zindoktrynować temu groźnemu trendowi piękna. Ona naprawdę nie musiała tego zażywać. Była najnormalniejszą postacią jaka wystąpiła w tym serialu. Dlatego najbardziej jej żal. Dodatkowo żona Ashtona Kutchera zażywa lek i po przemianie wcale nie czuję się lepiej. Ten serial w dużej mierze właśnie jest o tym, że najatrakcyjniejsze jest wnętrze. Najważniejsza jest akceptacje siebie z wszelkimi ubytkami. Nie można jednak krytykować tej dziewczyny wspomnianej wcześniej. Zostało jej wmówione, że po przemianie będzie szczęśliwsza. 





W odcinku ostatnim pojawia się Ray Nicholson (syn Jacka Nicholsona). To był strzał w dziesiątkę. Wciela się tu w rolę jednego z synów postaci Ashtona Kutchera. Gość ma potencjał by być równie wredny i odpychający jak serialowy ojciec. Byłem ciekaw jak sobie scenarzyści poradzą z zamykaniem wątków w ostatnim odcinku. Okazało się, że chyba mają plan na drugi sezon, bo ostatnia scena ma cliffhanger. Taki, którego jestem sam ciekaw. Pytanie tylko jaki mają dalszy plan. Mam wrażenie, że Ryan Murphy zaskoczy nas jeszcze nie raz. Bez wątpienia to jeden z najoryginalniejszym serialu ostatnich lat. Świetnie zagrany, wizualnie równie oszałamiający. Nie bojący się jazdy po bandzie i chyba zapamiętam go głównie za sprawą otwierającej sekwencji. Będę bardzo rozczarowany jak nie doczekamy się drugiego sezonu!!!!!



Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty