Scarpetta (Prime Video)

 




   Nicole Kidman w roli silnej, niezależnej kobiet. Kto by się spodziewał? Tutaj wciela się w postać lekarki sądowej, która mierzy się ze śledztwem trwającym ponad dwadzieścia lat. W serialu mamy dwie osie czasowe. Te, gdy tytułowa bohaterka jest młodą obiecującą laborantką mierzącą się z brutalnymi mordami. Co ciekawe nie gra jej Nicole Kidman. Wybrano do tej roli bardzo podobną aktorkę czyli Rosy McEwen. Dla mnie ona była najmocniejszym punktem tego projektu. Była znacznie ciekawsza niż drętwa i jednowymiarowa Kidman. Losy tej drugiej obserwujemy kilkadziesiąt lat później. Twórcy poszli na łatwiznę z młodym Bobby Cannavale. Obsadzili jego syna Jake'a. Tutaj akurat nie udało mu się przyćmić ojca, ale i tak był lepszy od Kidman. 





Nie jestem fanem rozwiązań dotyczących dwóch osi czasu. Wolałbym by wydarzenia z przeszłości dostawały ledwie kilka minut a nie pół odcinka. To nie pomaga temu serial. Liczy sobie osiem odcinków i w pewnym momencie poległem. Za nic mnie nie interesowało kto ostatecznie zabijał. Jako, że mamy do czynienia z projektem afirmowanym przez Nicole Kidman to musimy dostać wątek LGBT. Okazuję się, że córka jej siostry jest lesbijką. Wokół niej kręci się wątek zupełnie zbędny. Co ciekawe w roli siostry Scarpetty mamy samą Jamie Lee Curtis. Ona jest tu kopią postaci z niedawnego sequela "Zakręconego piątku". Szarżuję nieprawdopodobnie, ale wygląda jakby grała w innym projekcie niż Kidman. Mimo, że jej postać nie jest idealną matką to znacznie więcej budzi sympatii niż główna bohaterka. Postać Kidman jest przedstawicielką najbardziej psychopatycznych kręgów lewicowych. Takich, które nie akceptują jakiejkolwiek ironii i jedyne czego pragnie to walki o prawa kobiet. 





W roli męża Scarpetty mamy znanego z "Mentalisty" Simona Bakera. Nie jest to jego najlepsza rola. Kolejna sytuacja, gdy młodszy aktor jest lepszy od wyjadacza. Zanim zacząłem oglądać serial spojrzałem kto jest za kamerą. David Gordon Green nie jest dobrym reżyserem. Zrobił takie "hity" jak "Egzorcysta: Wyznawca"(2023) czy "Halloween" (2018). Włączyła mi się lampka ostrzegawcza. Czy jest to niewykorzystany potencjał? Mam wątpliwości patrząc na zakończenie,  czy na takiego mordercę zasługiwaliśmy? Nie było wielkiego zaskoczenia. Ponadto na koniec mamy cliffhanger. Oni chcą zrobić drugi sezon? Błagam nie róbcie tego. Jeszcze na koniec jedna rzecz. Mamy wątek AI...


Ocena: 4/10


Komentarze

Popularne posty