Paradise sezon 2 odc. 6-7 (Disney+)

 



  Odpuściłem sobie wpis dotyczący odcinka szóstego, bo nie podobał mi się i nieszczególnie miałbym coś do powiedzenia. Kolejny epizod okazał się ciekawszy i bardziej konkretny. Niestety mam jeden problem z tym sezonem. Jak dla mnie za dużo jest tu postaci i wątków. Pogubiłem się w tej historii. Nieszczególnie lubię Xaviera i wątek jego żony. Wydaję mi się ich relacja zbyt kliszowa i zdecydowanie przesłodzona. Xavier trochę przypomina w drugim sezonie typ postaci Idrisa Elby. Szlachetny, oddany, moralny. To jest nudne. 




Pojawia się też zmarły prezydent (James Marsden). Musi to być retrospekcja. Wraca też wątek byłej przyjaciółki (albo raczej kochanki) Xaviera. Nie pamiętam jak się nazywa. Za jej sprawą dokonuję się niezwykły zwrot akcji. Bardzo dużo jest Sinatry. Poznajemy jej syna i jesteśmy świadkami wyleczenia się tej bohaterki z życiowej traumy. Ponadto mamy wątek tajemniczego dziecka o imieniu Alex. W tym momencie wydaję się to wątek kluczowy. To dziecko jest zagrożeniem dla świata. Rzecz jasna nie wiemy jaką mam mocy i w którą stronę Sinatra ją poprowadzi. 




Przed nami ostatni odcinek sezonu. Zapewne doświadczymy zamykania wątków i otwieranie furtek na to co wydarzy się w kontynuacji, która musi nastąpić, bo serial zbiera świetne recenzję i ma sporą oglądalność. Myślę, że Disney+ w końcu ma serial, którym się może bez skrępowania chwalić. Jak już wspominałem, jestem fanem początkowych odcinków. Tam było najciekawiej, później przez nadmiar grzybów w tej zupie pojawiły się niestrawności. Serial wygląda rewelacyjnie. Wrażenia wizualnie podobne do "The Last of Us". Nadal jestem na TAK. 


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty