Paradise sezon 2 odc. 4 (Disney+)
Doceniam, że showrunnerzy tego serialu eksperymentują. Ten drugi sezon bardzo bliski jest "The Last of Us". Odcinek czwarty najbardziej. Tym razem podróżuję kobieta w ciąży poszukująca zaginionego ojca dziecka wraz z Xavierem, który odkrywa wstrząsającą prawdę o losie swojej żony. Niestety twórcy powracają do nieżyjącego prezydenta USA granego przez Jamesa Marsdena. Tam ciągnięty jest wątek urodzonego dziecka, które ma być wyjątkowe.
Troszkę zaczynam się gubić w tych wydarzeniach, Co tu jest retrospekcją a co dniem dzisiejszym. Bardzo spodobał mi się pomysł wprowadzenia postaci Shailene Woodley. Ma niezwykle uroczą relację z Xavierem. Niestety na koniec odcinka dostajemy twist, który złamał mi serce. Jednocześnie otworzył spory wątek i misję specjalną dla głównego bohatera. Mam pretensję do scenarzystów za te decyzję. Uważam, że utracili bardzo mocne narzędzie i atut z rąk, no chyba, że mają jeszcze setkę doskonałych pomysłów.
Wizualnie serial wygląda równie doskonale jak niedawny "Daryl Dixon" czy wspomniane wcześniej "The Last of Us". Sporo wyrazistych bohaterów, wiele zwrotów akcji. Ten serial naprawdę wciąga. Wymaga jednak sporo uwagi i skupienia. Jestem ciekaw czym jeszcze będzie ten sezon, bo bez wątpienia jest zupełnie czymś innym niż pierwszy. Bardziej kinem drogi mocno romansującym z science fiction, które nie boi się uśmiercać ważnych postaci. Ten odcinek zaraz po pierwszym czyli "Graceland" jest moim ulubionym.
Ocena: 8/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz