Louis Theroux: W głębi manosfery (Netflix)
Bardzo niekomfortowo oglądało mi się najnowszy film dokumentalny na Netflixie. Głównie za sprawą braku znajomości różnych pojęć dotyczących młodego pokolenia. Nawet słowo "manosfera" było mi obce. Jakby ktoś z was okazał się równie ułomny to przytoczę definicję. Manosfera to zbiór stron internetowych, blogów i forów tworzonych przez mężczyzn, promujących poglądy często mizoginiczne, antyfeministyczne i promujące tradycyjne role płciowe. To niezwykle złożony temat.
Louis Theroux odwiedza tu kilka influencerów wywodzących się z tego nurtu. Takie projekty zawsze są naznaczone kontrowersją i wieloma niebezpieczeństwami. Feministki na przykładzie tych toksycznych mężczyzn stwierdzą, że wszyscy samce na świecie są seksistami, mizoginami i prawakami podążającymi ślepo za Trumpem. Wyobrażam sobie, że ktoś zinterpretuję ten film jako atak na obecnego prezydenta USA i to jaki typ poglądów prezentuję. W końcu każdy z tych pato celebrytów wspiera go. Moim zdaniem ten film dotyka wielu problemów dotyczących młodych ludzi i tego jakie wzorce czerpią za sprawą influencerów. Theroux rozmawia z takimi personami jak Harrison Sullivan ( alias HS Tikky Tokky), Justin Waller czy Myron Gaines. Największym radykałem jest chyba ten ostatni. Gość prowadzi program, gdzie wraz z kumplami wyśmiewają influencerki i uwydatniają ich deficyty intelektualne czy wizualne. Co ciekawe w filmie występuję też jego żona. To niezwykle drażliwy dla niego temat. Będąc przy niej już nieco osłabia swoją radykalną narrację. Zapewne wynika to z faktu, że on jak i wielu głównych aktorów filmu zostało wychowane przez matkę. Ojcowie, gdzieś wybyli. Także istnieję spore prawdopodobieństwo. że mężczyźni są maminsynkami. W programach czy streamach są mocni ale przy ważnych kobietach dla siebie już ważą słowa.
Być może nieco inaczej jest w przypadku gościa ze złotym zegarkiem czyli Justina Wallera. Gość ma partnerkę i dwójkę dzieci. W ich związku panuję jednostronna monogamia. Rzecz jasna on może robić to ile chcę i z kim a kobieta musi być wierna. Panuję klasyczny podział obowiązków. Waller będąc przy swojej żonie wcale nie gryzł się w język. Co ciekawe z tego co wyłapałem to gość jest coachem. Myślałem, że zadaniem jego jest zarażanie ludzi pozytywnym słowem i motywowanie (niezależnie od płci) a nie stygmatyzowanie. Ci mężczyźni są hipokrytami. Największym ten HS Tikky Tokky. On zbiera hajs za sprawą dziewczyn z Only Fansa a osobiście gardzi tymi kobietami. Najbardziej jedną z nich która jednego dnia przespała się z tysiącem facetów. Wiadomo, że ktoś taki nie zasługuję na szacunek i nie można go traktować poważnie ale warto być konsekwentnym. Można być krytycznym wobec tych mężczyzn ale z drugiej strony szanująca się kobieta ma rozum i nie poleci na wielką willę i pusty mózg. Znajdą się takie ale jakoś mi ich nie żal.
Najbardziej przerażające i niepokojące jest to, że ci faceci mają swoje ogromne rzesze fanów. Oni działają cynicznie i wcale bym się nie zdziwił, gdyby te ich słowa to wcale nie były ich realne poglądy na świat tylko maska. Nie rozumiem jak można podziwiać takie persony. Film został zrobiony rzetelnie choć bez wątpienia widniała nad nimi narzucona nam teza. Mamy nienawidzić i pogardzać tymi mężczyznami. Czytałem, że ludzie w komentarzach pisali, że Theroux za mało ich docisnął. Moim zdaniem taki typ dziennikarstwa nie przynosi skutki. Ludzie przepełnieni narcyzmem będąc naturalnymi sami się sypią. Nie zapomnijmy, że to tylko ich opinia. Gorzej, gdy jak w przypadku Tikky Tokky'ego dopuszczamy się przestępstwa na oczach tysięcy oglądających. Dziwny jest ten świat....
Ocena: 7/10

.jpg)

.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz