Girl From Nowhere: The Reset (Netflix) odc. 1-3
Na Netflixa trafił tajski serial, który jest rebootem albo jak ktoś woli kontynuacją produkcji z 2018 roku. Przeczytałem, że tam były dwa sezony a to co otrzymaliśmy teraz to zupełnie nowa odsłona ale oparta na podobnym koncepcie. Zmieniła się główna aktorka. W wersji Netflixowej mamy 23 letnią Becky Armstrong. Wciela się tu w rolę nowej uczennicy Nanno, która jest ostatnią sprawiedliwą. Każdy odcinek skupia się na jednej z patologii, których możemy doświadczać w szkołach.
Ona opowiada się po stronie ofiar i mści się w chytry sposób na oprawcach. W pierwszym odcinku chłopak jest nękany przez szkolnych chuliganów. Nanno pozwala mu się wyzwolić z tej traumy. W drugim skupiamy się na chłopakach podglądających i nagrywających w szkole dziewczyny w intymnych sytuacjach. Trzeci jest chyba najbardziej niejednoznaczny, bo skupiamy się na zazdrosnym hejterze. Czuję się odizolowany i swoją frustrację wyładowuję na szkolnym gwiazdorze, który robi filmiki ze swoim pieskiem, mając jednocześnie 200 tysięcy obserwujących na Insta. W niezwykle kreatywny sposób została przedstawiona ta historia.
W zasadzie każdy z tych trzech odcinków pachnie świeżością i zrealizowany jest z polotem. Cudowna w roli Nanno jest Becky Armstrong. Ma taki złowieszczy uśmiech. Bardzo podoba mi się też ścieżka dźwiękowa. Ponadto serial nie jest tylko dramatem społecznym ale też komedią. Z jednej strony można się wzruszyć ale z drugiej kupa śmiechu. Żałuję, że odcinki otrzymujemy co sobotę. Chciałbym już połknąć wszystko. Każda scena jest tu niezwykle przemyślana i ma niesamowity urok. To najlepsza rzecz jaką widziałem w tym roku na małym ekranie.
Ocena: 9/10


.jpg)
.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz