Baw się dobrze i przeżyj (Good Luck, Have Fun, Don't Die)
Gore Verbinski odpowiada za sukces "Piratów z Karaibów". Potem na kanwie tego sukcesu zrobił bardzo średniego "Jeźdźca znikąd". Kolejna współpraca z Johnny Deppem. Zrobił też horror, który bardzo lubię czyli "The Ring" (2002). Potem jego pomysł na kino umarł. Teraz po dziesięciu latach przerwy powraca z projektem szalonym. Obsada zacna, bo Sam Rockwell, Michael Pena czy znana z serialu "Ponies" Haley Lu Richardson. Podobnie jak tam również zasługuję na pochwały. Czym jest najnowszy film Verbinskiego? To satyra z oczywistym komentarzem społecznym. Smartfony są największym złem jakie spotkało ludzi w XXI wieku.
Ten film rzuca sporo takich boomerskich sloganów, które są bardzo w stylu kina rozrywkowego lat 90-tych. Ponadto podobnie jak niedawny film z Chrisem Prattem czyli "90 minut do wolności" pragnie walczyć z AI. Tutaj jest to jednak bardziej kreatywne niż tam. Co nie znaczy, że film jest jakiś szczególnie wybijający się na tle innych. Fabuła skupia się na grupie obcych sobie ludzi, którzy walczą z katastrofą technologiczną jaką jest AI. Co ciekawe postać Haley Lu Richardson jest uczulona na smartfony i WIFI. Do tego stopnia, że zaczyna jej lecieć krew nosa.
Film jest zdecydowanie za długi o jakieś 30 minut ale jakoś nie potrafię go nienawidzić. Kilka pomysłów wizualnych było naprawdę świetnych. Postać kota była niezwykle urzekająca. Najbardziej zaskakuję, że zakończenie sugeruję, że twórcy chcą zrobić sequel. Zastanawiam się czy to byłby dobry pomysł. Sam Rockwell w roli głównej jest świetny ale nie sądzę by drugi raz wszedł do tej samej rzeki. Film nawiązuję do sporej rzeszy filmów lub seriali. Mam tu na myśli przede wszystkim stylizację bohaterów. Haley Lu Richardson przypomina mi postać Samary Weaving z "Zabawy w pochowanego" (2019). Mówię o kostiumie rzecz jasna. Czy polecam iść do kina? Jak lubicie odklejone i szalone historie, to czemu nie?
Ocena: 6/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz