Zmiennokształtni 2 (Woodwalkers 2)

 




   Nie jestem fanem niemieckiej kinematografii ale jak każdy miewam momenty zapomnienia. Dlatego też dziś wybrałem się do kina na film, po którym wiedziałem czego należy się spodziewać. Przewidywalna fabuła, niezbyt wybitne aktorstwo, banalne dialogi i szereg kliszowych zabiegów. W zasadzie taki też jest sequel "Zmiennokształtnych". Pierwsza część to mieszanka "Harry Pottera" , "Percy Jacksona" czy nawet "Pamiętników wampirów". Tutaj również mamy dziwne stwory. Mianowicie pół ludzi pół zwierzęta. 




Nie jestem fanem komputerowych zwierząt. Nie jest to produkcja o ogromnym budżecie tak, więc nie należało się spodziewać wizualnych cudów. Twórcy jednak od początku dają nam do zrozumienia, że to projekt dla dzieci. Nawet mamy wersję dubbingową. Nie ma tutaj wielkiej brutalności. Nikomu głowy nie są urywane ani inne części ciała. Nie ma wątków miłosnych. Niby dostajemy wątek trójkąta miłosnego ale on jest ledwo dotknięty. Podążamy nadal za zagubionym tożsamościowo Caragu. Chłopak jest zmiennokształtną pumą i mieszka w tym ich a la Hogwarcie. Z jednej strony ma rodzinę adopcyjną a z drugiej chciałby poznawać tamtą biologiczną. Niestety ojciec jest bardzo radykalny względem rasy ludzkiej. W końcu dochodzą jednak do jakiegoś kompromisu. Kluczowym wątkiem jest natomiast czarny charakter czyli inny zmiennokształtny. Mowa o wielkim biznesmanie Millingu.




 Gość został przyłapany niemal na gorącym uczynku w jedynce a i tak za sprawą szantażu udaję mu się wykaraskać z problemów a jednocześnie wygrać wybory. Wygląda to lekko absurdalnie. Mężczyzna naprawdę jest kumaty a te bezmyślne dzieciaki próbują podjąć z nim walkę. W żadnym momencie oni nie stają się dla niego zagrożenie. Na końcu niby mamy pół happy end ale już po pierwszej części oczywistym było, że będzie to co najmniej trylogia.  Pytanie tylko czy ma to jakikolwiek sens? Nie wyobrażam sobie zakończenia, że zło zwycięża i środowisko zmiennokształtnych przejmuję władzę nad światem. Podejrzewam, że film w kinach nie osiągnie sukcesu, bo mało kto widział jedynkę a czy warto? Myślę, że dzieci nie będą cierpieć na tym seansie. 






Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty