Wielka mała koza (GOAT)
Ostatnimi czasy nieco spadł poziom jakościowy animacji. Pixar nie ma już pomysłu jak zaskoczyć dorosłego widza, także idzie w swoich animacjach w klimaty musicalowe i nie wysila się w zadowalaniu wszystkich. Sony Animation próbuję konkurować i wypuścił animację o koszykówce. Coś co ma jednocześnie obudzić wśród młodych miłość do tego cudownego sportu ale też spełnić obowiązek edukacyjny. Myślę, że to pierwsze raczej nie wyszło ale drugie owszem. Chociaż ile razy już widzieliśmy historię outsidera, który wbrew wszystkim osiąga sukces. Troszkę to było przewidywalne.
Akcja skupia się na kozie, która kocha grać w kosza. Pragnie rywalizacji z najlepszymi ale ze względu na ograniczenia fizyczne nie jest traktowana poważnie. Nie jest to klasyczna animacja, która skupia się na walce z hejterskim otoczeniem, które zniechęca nas do realizacji marzeń. Na drugim planie a może i na pierwszym jest największa gwiazda drużyny, do której dołącza Will. Gość, który podaję, broni, rzuca i jest trenerem. Nawet jest tu taki żart z tego oficjalnego trenera, że on jest świadom swojej funkcji i jest zaskoczony atencją ze strony Willa. Możecie się domyślić, że ten nasz gwiazdor przechodzi metamorfozę za sprawą naszej kózki. To nie wypadło jakoś szczególnie wiarygodnie.
Dochodzi jeszcze wątek dzieciństwa Willa i tego co go trapi a jednocześnie motywuję najbardziej. Ten film dotyka wielu interesujących wątków ale nieszczególnie go interesuję rozwijanie ich. W końcu nie może być za długie, bo nikt tego nie obejrzy. Co do dubbingu to jak zawsze nie można mieć zarzutów. Stoi na bardzo wysokim poziomie. Bez wątpienia nie jest to animacja dla dorosłych. Nie zobaczycie tu niczego czego byście nie widzieli. To taki rozrywkowy wyciskacz emocji. Można się na tym dobrze bawić.
Ocena: 6/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz