The Beauty odc. 8-9 (Disney+)

 




  Dziś otrzymaliśmy aż dwa odcinki. Po ostatnim miałem refleksję w jaką stronę chcę zmierzać ten projekt. Chcę być bardziej rozbudowaną wersją "Substancji" czy jedną wielką satyrą z kultu piękna. Zwłaszcza dziewiąty odcinek uprościł sytuację. Okazuję się, że będzie to zwykła walka z potworem chcącym podbić swoje wybujałe bogate ego. Mowa tu o Ashtonie Kutcherze, któremu odbija coraz mocniej. Arogancja na sto procent. Poznajemy jego dwójkę synów. Chłopaki są do bólu przeciętni. W zasadzie są tacy jak ich ojciec. Nawet jego żona nazwała go beztalenciem. Nie należy zapomnieć, że ukradł pomysł na lek. To były bardzo dobre sekwencję.




 Ponadto dwa cudowne duety się złączają. Początkowo jedni są porwanymi ale potem już działają pod jedną batutą. Komediowo to działa. Bardzo chętnie obejrzałbym jakiś spin off o tych dwóch barwnych seryjnych mordercach. Obaj od urodzenia nimi nie są ale przez to są tak bardzo zabawni. Bez wątpienia te dwa odcinki skupiają się bardziej na duetach niż na postaci Ashtona Kutchera. O nim się głównie gada. Jedna z partnerek biznesowych zaczyna się nadmiernie wychylać i staję się ofiarą jego manipulacji. Zemsta będzie słodka. 





Nie jestem fanem wątku miłosnego przy okazji duetu policjantów. Nie przepadam też za rolą Evana Petersa. On się chyba tylko nadaję do ról seryjnych morderców totalnie odklejonych. Tutaj jak gra normalną postać to wypada totalnie bezbarwnie. Jeszcze, gdy na ekranie była Rebecca Hall to ona starała się go ciągnąć i lepiej to wyglądało a teraz jakoś nie kibicuję mu. Wolałbym by Ashton Kutcher zwyciężył, bo jest bardziej charyzmatyczny. Na koniec mamy twist, który był bardzo dobry. To znacznie komplikuję sytuację przed finałem. Sam jestem ciekaw jak zostanie domknięta ta historia. 



Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty