The Beauty odc. 6 (Disney +)
Nie jest to mój ulubiony odcinek, choć bez wątpienia jest niezwykle konkretny i mało skomplikowany. Kontynuujemy wątek Ashtona Kutchera i poznajemy jego losy zaraz po przemianie. Mamy tu cudowne sceny jak jego żona opowiada o nim brutalnie szczerze. Mówiąc w skrócie: był miernotą, bez talentu do niczego. Miał pieniądze tak więc mógł pozwolić sobie na takie eksperymenty wizualne.
Zostaję włączony wątek mężczyzny po przejściach, który pracuję w biurze i nie jest w stanie znaleźć sobie drugiej połówki ze względu na swój wygląd. Oczywiście on tak sobie wmawia. To na pewno skomplikowany temat, bo wydaję się, że jego problemem nie był wygląd tylko brak wyrazistości i charyzmy. Tak naprawdę jedyną drogą do szczęścia było zażycie tego dziwnego leku. Ma też przyjaciela (albo przyjaciółkę). Mowa o starym facecie, który przebiera się za kobietę. To było dla mnie ciekawe. W kogo ta osoba się przeobrazi. Okazało się, że stał się kimś młodszym ale w podobnej stylistyce. To są oczywiście piękne momenty szczęścia tych ludzi ale wiadomo, że taka droga zakłada szereg bolesnych konsekwencji.
Dodatkowo dowiadujemy się, że każde współżycie przez osobę po tej kuracji kończy się zarażeniem współpartnera lub partnerki. Oczywiście postać Ashtona Kutchera nic sobie z tego nie robi. Trzeba mu przyznać, że aktorsko tu ożywa. Pasuję do swojej roli znakomicie. To był wybór castingowy bardzo nieoczywisty ale raczej pozbawiony ryzyka. Nie ukrywam, że akurat nie przepadam za tym wątkiem i chciałbym powrócić do tych, które mnie bardziej interesują czyli naszych dwóch cudownych duetów. Po tych sześciu odcinkach mogę powiedzieć, że lubię ten serial, choć zrozumiem tych, którzy będą kręcić nosem narzekając na brak tempa i prostotę fabularną. Ten projekt cały czas romansuję z konwencją "Substancji" ale widać tu też styl Ryana Murphy'ego. Szacun za odwagę i bezkompromisowość.
Ocena: 7/10

.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz