Paradise sezon 2 odc. 1-3 (Disney+)
Powraca serial, który wielu uważało za jeden z najlepszych w zeszłym roku. Twierdzę, że był on niezwykle nierówny. Klimat miał wciągający ale został nadmiernie rozbudowany i nie jestem wielkim fanem głównego bohatera. Wydaję mi się on zbyt stereotypowy. Taki typowo porządny człowiek kochający nad życie swoją rodzinę, bez większych skaz. Taki trochę Liam Nesson tylko czarnoskóry.
Pierwszy odcinek drugiego sezonu bardzo mi się podobał. Nosi tytuł "Graceland". Akcja praktycznie w całości odbywa się w kultowej nieruchomości Elvisa Presleya. Nasza bohaterka jest jego fanką. Jako, że jej kariera medyczna nie potoczyła się najlepiej to zaczęła oprowadzać wycieczki w muzeum Elvisa. Pewnego dnia nadchodzi coś na kształt tsunami albo wręcz można to nazwać apokalipsą. Ona ukrywa się w schronie w tym Graceland. Przebywa tam trzy lata. W roli tej kobiety Shailene Woodley. Polubiłem nawet te postać. Nagle po tak długim przebywaniu w tym miejscu odwiedzają ją mężczyźni, którzy są jakimiś aktywistami czy coś w tym stylu. Mają specjalną misję. Kobieta zakochuję się w jednym z nich.
Po tym odcinku zastanawiałem się czy to na pewno ten serial, który oglądałem rok temu. Zupełnie inna konwencja, niewiele nawiązań do pierwszego sezonu. Dopiero na końcu pojawia się główny bohater z jedynki. Natomiast drugi i trzeci odcinek to już dokładnie to samo co było w poprzednich odcinkach czyli dużo intryg, twistów, zdrad itd. itd. itd. Bardzo dobry klimat tworzy ścieżka dźwiękowa. Zastanawiałem się czy pojawi się motyw muzyczny "Another Day in Paradise" Phila Collinsa. Otrzymujemy go w ostatnich scenach trzeciego odcinka. Muszę przyznać tym twórcom, że oni umieją budować i mieszać wątkami. Nie wiem jednak czy to nie jest największa słabość projektu. On jakby chciał konkurować z takimi widowiskami jak "Silos" czy nawet "The Fallout". Póki co jestem na TAK...
Ocena: 7/10



.webp)

Komentarze
Prześlij komentarz