Dźwięk śmierci (Whistle)

 




Nowy horror twórcy pierwszej "Zakonnicy" (2018). Nie jest to najlepsza z możliwych rekomendacji. Najnowszy jego projekt bardzo mocno romansuję z " Oszukać przeznaczenie". Główni bohaterowie starają się oszukać śmierć. Skupiamy się na Chrys. Taka typowa outsiderka z depresją. Wystarczy spojrzeć na jej twarz i aurę jako wytwarza. Jako, że chcemy być postępowi to ona musi być lesbijką. Ponadto przedstawiciel kościoła oczywiście musi okazać się czarnych charakterem a tym samym człowiekiem z krwi i kości a nie wybitną jednostką. Jestem zaskoczony, że ten film nie trafił na Netflixa. 




W każdym razie nasza bohaterka wraz z kuzynem i grupą "przyjaciół" pakują się w śmiertelną intrygę za sprawą tajemniczego artefaktu. W pewnym momencie film już nam mówi kto przeżyję a kogo będzie trzeba poświęcić. Rzecz jasna mamy wątek miłosny tej Chrys wraz ze swoją przyjaciółką czy raczej ukochaną. Ten kuzyn początkowo był straszliwie irytujący. Z czasem, gdy przestał tą głupkowatością przykrywać swój smutek to stał się mniej wkurzający. Mamy również młodego księdza, który lata z nożem i straszy uczniów. Do tego sprzedaję im narkotyki. Sposobem bycia przypomina odrobinę Jimmy'ego z "28 lat później: Świątynia kości". Może nie jest tak bezwzględny ale ma w sobie ten pierwiastek szaleństwa i obsesji. 




Nudziłem się przeraźliwie na początku. Potem film stał się obsesyjnie jump scarowy. Mieliśmy jeden po drugim. Można było zwariować a co ciekawe mamy tu co najmniej dwie mega brutalne sceny. Z jednej strony szacunek za odwagę ale z drugiej nie miałem ochoty tego oglądać. Aktorsko film nie wypada źle ale nikogo bym szczególnie nie wyróżnił. Postacie nudne, fabuła przewidywalna. Można obejrzeć w domu przy piwie ale w kinie niekoniecznie.





Ocena: 3/10

Komentarze

Popularne posty