To jej wina (All Her Fault) odc. 5 (Skyshowtime)

 





   Wydaję mi się, że to najlepszy odcinek do tej pory. Bardzo intensywny i nasycony niesamowicie krwistymi słownymi interakcjami. W zasadzie wszystkie wydarzenia odbywają się w jednym pomieszczeniu. Bardzo teatralny był to odcinek. Aktorzy dostali naprawdę pokaźny materiał do grania. Skupiamy się na tajemnicach rodzinnych ojca porwanego dziecka. Postać Sarah Snook ma taki mocny monolog o swoich prawdziwych emocjach względem męża. Tutaj mężczyźnie oberwało się najmocniej. Okazuję się też, że ma sporo na sumieniu.





 W kwestii zaginionego dziecka niewiele się wydarzyło. W zasadzie każdy prowadzi swoje śledztwo i szuka odpowiedzi. Serial nadal wygląda jak zbiorowy spisek przeciw matce porwanego dziecka. Niezwykle toksyczna jest ta rodzina. Na trzecim planie mamy problemy w związku postaci Dakoty Fanning. Mąż nie radzi sobie z domowymi obowiązkami.  W zasadzie nie wiem po co ten wątek jest rozwijany. Nie wszystko w tym odcinku było idealne. 





Wkurza mnie kolejny cliffhanger na koniec. Już drugi raz z rzędu. Poprzednio była mowa o znalezieniu zwłok mężczyzny. Okazuję się nim jeden z podejrzanych o porwanie. Nie da się ukryć, że najciekawiej właśnie jest w wątku małżeństwa. Tam kryję się sporo zagadek a może nawet, któreś z nich coś więcej wie o porwaniu. Aktorsko tutaj wszyscy dali radę. Co prawda scena z niepełnosprawnym bratem została rozegrana niezbyt dobrze ale im dłużej trwała tym było tylko lepiej. Lubię ten serial. Nie jest jednowymiarowy. Czuję, że scenarzyści mają sporo asów w rękawie. 



Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty