The Beauty odc. 4 (Disney+)

 



  Odcinek czwarty pokazał, ze ten serial jest czymś więcej niż tylko jedną z kopii "Substancji". W tym epizodzie skupiamy się głównie na postaci Evana Petersa. Mężczyzna pozostał sam po czymś dziwnym co spotkało jego partnerkę. Zajmuję się przesłuchaniami. Była to niezwykle wciągająca konwencja. Jak to przystało na projekty Ryana Murphy'ego musiał się pojawić temat homo. Do tego postacie nie robiące tej społeczności dobrej reklamy. To nie zarzut. Zwykła obserwacja. 




 W trakcie jednego z przesłuchań dochodzi do mega mocnej i lekko odklejonej sekwencji. Gość przeobraził się w jakieś monstrum. Wracamy również do wątku seryjnego mordercy i tego ulanego komputerowca, który zmienił się w młodego sprawnego ogiera. To uroczy duet. Mamy też trzeci wątek czyli tego miliardera. Kogoś a la Steve Jobs czy Elon Musk. W tej roli Ashton Kutcher. Widać, że świetnie się bawi swoją rolą. Mocny to był odcinek. Sporo pościgów, niezłych dialogów. Aktorsko również bardzo dobrze. Inna kwestia, że trzeba lubić taką konwencję i mieć do niej dystans a nie brać na śmiertelnie poważnie. 




Mamy nawet wzmiankę o COVIDZIE. Ciekaw jestem w jaką stronę zmierzał będzie serial. Pierwsze odcinki zwiastowały wariację na punkcie piękna i tego do jakich opłakanych skutków taka obsesja prowadzi. Na koniec dostajemy cliffhanger, który powoduję, że rzeczywiście nie mogę się doczekać kolejnych epizodów. Mam nadzieję, że na końcu całościowo jakoś to się sklei a nie będzie czymś jak drugi sezon "Fallout" czy "Rycerza siedmiu królestw" czyli projektem przesiąkniętym popisami mającymi zrobić wrażenie na odbiorcy. Czekam. 


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty