Ścieżki życia (The Salt Path)

 




  To bardzo cichy i dyskretny film. Przed seansem poczytałem sobie komentarze. Dowiedziałem się w nich, że bohaterowie w rzeczywistości istnieli. Jeden z internautów napisał opierając się na dwóch artykułach o ich życiu, że film przekłamuję pewne fakty. Jak ktoś ma ochotę to może zrobić reaserch.




 Sam film skupia się on na małżeństwie z dwojgiem dorosłych dzieci, które traci dom i wszystkie oszczędności. Byłem ciekaw czy scenarzyści zachowają się uczciwie i nie będą całkowicie małżeństwa wybielać. Na szczęście wątek sprawy sądowej i utraty dobytku nie został nam w szczegółach opowiedziany. Małżeństwo nie mając już nic do stracenia decyduję się na wyprawę. Niby jakaś meta jest tu podana ale oboje woleliby nigdy do niej nie trafić. Tak na marginesie: scenariusz oparty jest na wspomnieniach Raynory Winna. Mowa o głównej bohaterce. Większość filmu opiera się na podróży i różnych przeciwnościach, które ich spotykają. Na pewno reżyserka umiejętnie zbudowała chemię między małżeństwem. Wypadło to niezwykle wiarygodnie. Gillian Anderson i Jason Isaacs wyciągają z postaci ile się dało. 




Ciekawym wątkiem jest całkowitej oddanie Raynor względem swojego męża. On nie zachowuję się od początku jak dobry mąż. Na koniec otrzymujemy sekwencję, która nam tłumaczy te zachowanie. Dochodzi jeszcze wątek śmiertelnej choroby mężczyzny (rzekomo). Lekarz daję mu 5-6 lat życia. Okazuję się, że on nadal żyję mimo, że minęło grubo ponad 10 lat. Autorzy artykułu, który czytałem twierdzą , że to było kolejne kłamstwo. Nie jestem lekarzem, więc trudno mi to zweryfikować ale nie da się ukryć, że wątek choroby sprzyja narracji małżeństwa. Rzekomo ta podróż uleczyła go. Jakbym miał ocenić sam film. Reżysersko bardzo dobrze, dialogowo również spoko, było kilka przegiętych pomysłów ale całościowo to jest oglądalne choć grupa docelowa to dorośli 40+ a najlepiej ci z długim stażem małżeńskim. Końcówka niestety była zbyt przesłodzona i niepotrzebnie rozwleczona. Ciekaw jestem jaka jest cała prawda o tych ludziach. Myślę. że wybranie się na to do kina nie będzie traumą. To chyba najlepsza rola w karierze Gillian Anderson.





Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty