Percy Jackson i bogowie olimpijscy sezon 2 odc. 6 (Disney+)
W zasadzie po każdym kolejnym odcinku mógłbym pisać to samo. Dużo się dzieję, ale nadal jest to mniej angażujące niż powinno. Za mało porażek ponoszą główni bohaterze. W tym epizodzie wracamy do znienawidzonego przeze mnie jednookiego. Okazało się, że jednak przeżył ten huragan na oceanie. W końcu mogę powiedzieć o nim coś pozytywnego. Chłop pokazał, że ma spore moce i może być przydatny. Clarisse i Glover w końcu zostają uwolnieni przez Percy'ego i Annabeth ale nie obyło się bez komplikacja.
Pojawia się wątek Złotego Runa. Powraca również Luke. Pokazuję swoje prawdziwe obliczę. Percy staję przed dylematem, który może zaważyć na dobru planety. Oczywiście buntownicza Clarisse stoi w opozycji do jego decyzji. Zastanawiam czy ona kiedykolwiek nie będzie na NIE? W tym odcinku stoi po stronie zdrowego rozsądku. Dla tego serialu lepiej by było jakby Percy jej posłuchał. Cały odcinek kradnie jednak absurdalna scena z owcami.
Powtórzę się, ale uważam, że ten sezon naprawdę jest lepszy. W końcu nie ma dłużyzn. Może nie jesteśmy jacyś szczególnie zaangażowani emocjonalnie ale przyjemnie się to ogląda. Rozumiem jednak krytyków, którzy mają pretensję o niewykorzystanie potencjału. Zdaję sobie sprawę, że to rozrywkowy serialowy popcorniak ale nie zaszkodziłoby kilka ładnych ujęć albo kreatywne potwory, z którymi walczą bohaterowie. Ponadto brakuję odwagi fabularnej. Trochę casus Stranger Things. Tam też zabrakło twórcom jaj by kogoś uśmiercić. Ciekaw jestem czy serial w ewentualnym trzeci sezonie zmieni konwencję i może stanie się mroczniejszy. Myślę, że jakby podążono w takim kierunku jak swego czasu seria Harry Pottera to wyszłoby lepiej. Troszkę podobny problem mają filmy Marvela. Ograniczenie wiekowe ogranicza ich fabularnie. Do końca sezonu zostały ledwie dwa odcinki. Chyba będą trochę tęsknił za te dwa tygodnie.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz