O krok za daleko (Netflix)

 





   Na Netflixie obecnie króluję Stranger Things ale wraz z rozpoczęciem nowego roku otrzymaliśmy kolejną kryminalną produkcję spod szyldu Haralda Cobena. Powstały już dziesiątki tych adaptacji i one opierają się na jednym koncepcie. Mianowicie mamy jakieś zagadkowe śledztwo i ostatecznie skleja się one w szokujące zakończenie. Takie rodem z jakiejś brazylijskiej telenoweli. Dowiadujemy się, że ktoś był ojcem, synem, matką czy kochanką. Ten serial jest bardzo podobny w konstrukcji. Liczy sobie osiem odcinków i skupiamy się na facecie z wyższych sfer, który ma problem z córką. Ona jest już dorosła ale co chwilę znika. My wchodzimy w historię, gdy nasz bohater dostaje cynk, że ona znajduję się w parku. Facet idzie tam i dochodzi do szokującej sekwencji na oczach dziesiątek świadków. Za sprawą tego wydarzenia mężczyzna staję się królem internetu i ofiarą licznym memów. Okazuję się, że dziewczyna jest narkomanką i zadarła z szemranym typem, który zaraz po ekscesie w parku zostaje brutalnie zamordowany. 





Na drugim planie mamy otyłą i wyrazistą panią detektyw. Z premedytacją wspominam o jej problemie z nadwagą, bo ten serial bardzo mocno idzie w poprawność polityczną. Do tego stopnia, że córka głównego bohatera jest białego koloru skóry i ma dwie przyjaciółki. Jedna jest czarnoskóra a druga ma azjatyckie rysy twarzy. Do tego mamy duet śledczych. Mężczyznę, który uchodzi tu za przystojniaka a partnerka z pracy, z którą ma romans najłagodniej mówiąc nie powinna być w jego typie. Oczywiście pod warunkiem, że uznamy tego policjanta za racjonalnego. Normalnie bym nie zwrócił na taki detal uwagi ale znam Netflixa. W końcu przy okazji Stranger Things nastąpiły dwa coming outy na przestrzeni dwóch odcinków. Zapominając o tej otoczce to muszę przyznać, że ogląda się to bezboleśnie. Być może nie trzeba było robić tych ośmiu odcinków ale fabularnie serial trzyma się mocno na nogach. Dodatkowo próbuję za sprawą dialogów być zabawny i kontrowersyjny. 





Mamy na przykład scenę, gdzie bohater gada z kobietą przechwalając się swoimi erotycznymi umiejętnościami rozprawiając o okolicznościach brutalnego mordu na bliskiej jej osobie. Było tu kilka innych równie niezręcznych wymian zdań. Mamy też wątek dwójki seryjnych morderców. Takich, którzy przeżyli traumę i teraz się mszczą. Kilka scen wygląda jakby twórcy inspirowali się jakimś Guy'em Ritchie. Nie jest to jakieś wielkie kryminalne dzieło ale jestem przekonany, że ludziom się spodoba, bo to serial zrobiony pod oczekiwania widza Netflixa. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty