Hamnet
Nie należę do wielkich entuzjastów działalności Chloe Zhao. Nie podobał mi się "Nomadland" i "Eternals". Na pewno na tle tych filmów "Hamnet" wypada zachwycająco. Wielkie pochwały można przeczytać na temat Jessie Buckley. Na pewno zagrała bardzo dobrze mimo, że cały metraż walczyła z tekstem. Co do Paula Mescala to nie mam za dużo do powiedzenia, bo on jest specjalistą od gry w smutnych filmach. Także to zaledwie jedna z takich ról. Nie porwał mnie. Tak naprawdę aktorsko najbardziej mi przypadł do gustu chłopak, który w przedstawieniu na ulicy grał Hamneta. Świetna aktorska robota. To była jedna z ostatnich scen. Taka typowa dla amerykańskiego kina, gdy chcemy z jednej strony zagrać artystycznie niedopowiedzeniem a z drugiej by ten baran sprzed ekranu wyłapał co poeta miał na myśli.
Tytułowy Hamnet to zmarły syn Williama Szekspira i Agnes. Głównie skupiamy się na emocjach Agnes. To kobieta o mocnej osobowości ale z drugiej strony niezwykle oddana swojej rodzinie. Film jest bardzo konkretny jeżeli chodzi o rozwiązywanie wątków pobocznych. Sam początek czyli proces poznania pary trwa błyskawicznie. Potem już jest pierwsza ciąża a po chwila kolejna. W tle otrzymujemy szczątkowe informację o dzieciństwie głównych bohaterów. Choćby toksycznego ojca Szekspira albo zmarłej matki Agnes. Na pewno reżyseria na plus, zdjęcia. Ścieżka dźwiękowa jest świetna ale moim zdaniem za często jest wykorzystywana. Czasem granie ciszą zrobiłoby temu filmowi lepiej. Po za tym nie podoba mi się niedopracowanie co najmniej jednego szczegółu. Paul Mescal przed pojawienie się dzieci a on po 10 latach wyglądają zupełnie tak samo. Nie postarzał się w tych późniejszych scenach nawet o dzień. Mogli się bardziej postarać.
Była w filmie jedna scena z Paulem Mescalem, która zrobiła na mnie wrażenie i wzruszyła. Mianowicie ta, gdy wyraża swoją rozpacz w sekwencji nad wodą. Cudowna. Artystycznie działa. Oprócz tej sekwencji brakuję tu jednak scen, które zapadałyby w pamięć. Dla wielu pewnie to zakończenie będzie czymś takim ale dla mnie to już była za późno by mnie poruszyć. Nie widziałem wszystkich nominowanych do Oscara aktorek ale nie mam przekonania czy wręczyłby statuetkę Buckley. Już bardziej wolę kreację Kate Hudson. Film dostał osiem nominacji. Jak dla mnie może powinien dostać dwie nagrody, Za muzykę oryginalną i może za scenografię. Na moim seansie frekwencja nie była duża. Myślę, że tłumów nie należy się spodziewać. To nie jest film dla popcorniaków.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz