Fallout sezon 2 odc. 6 (Prime Video)







   Najnowszy odcinek dużo czasu poświęca żonie ghula i ich skomplikowanej emocjonalnie relacji. Ponadto Lucy ma świetne sceny ze swoim ojcem. On zachowuję się jak kliszowy wariat mający obsesję na punkcie swoich marzeń. Ona jest totalnie zdezorientowana ale z drugiej strony aktorka nadal komediowo świetnie ogarnia.






Ten odcinek dotyka jednego z kluczowych wątków niedawnego "Pluribus". Mianowicie szczęśliwości za sprawą różnych dziwnych właściwości. Tak naprawdę mógłbym tydzień w tydzień robić kopiuj wklej. Serial nadal ma taki buntowniczy styl. Nie stawia na jakąś szczególnie ambitną fabułę. Jakieś tam zwroty akcji są ale nie one stanowią siłę projektu. Nie jestem fanem wątków i postaci pobocznych ale w tym odcinku odgrywają marginalną rolę więc nie będę się czepiał. 





Aktorsko i wizualnie mistrzostwo świata. Na pewno fani gry zupełnie inaczej odbierają to co otrzymujemy ale wydaję mi się, że twórcy celowo chcieli poszerzyć grupę docelową dlatego poszli tak mocno w krwiste i błyskotliwe dialogi. Wiadomo, że fabularnie nie ma tu rozkminy jak w "Pluribus". Zapewne do końca sezonu będziemy zasypywani nadal odklejonymi i absurdalnymi sekwencjami ale w dużej mierze właśnie ja ten serial za to polubiłem i nie oczekuję niczego więcej. Słyszałem, że serial nie ma tak wielkiej oglądalności jak pierwszy sezon, zapewne wynika to z faktu, że fani gry Fallout się obrazili i promocja tego drugiego sezonu nie jest tak wielka a poza tym konkurencja nie śpi. Taki Netflix zasypuję nas non stop komercyjnymi śmieciami. Niektórzy to lubią...


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty