Fallout sezon 2 odc. 4 (Prime Video)
Pierwszy odcinek sezonu bardzo mi się podobał ale w momencie, gdy pojawił się ten czarnoskóry jeden z głównych bohaterów to serial wydał mi się nurzący. Budziłem się jedynie w momencie, gdy na ekranie pojawiała się Ella Purnell wraz Waltonem Gogginsem. Nie inaczej było w odcinku czwartym. Najlepsze humorystycznie sceny są właśnie za sprawą tego duetu. Chciałbym by było z nim jak w pierwszy sezonie "The Lat od Us" z Pedro Pascalem i jego młodszą koleżanką. Kino drogi a każdy odcinek to jakieś mroczno-komiczne wydarzenia. W zasadzie już totalnie nie rozumiem tej fabuły. Oglądam ten serial dla ozdobników i poszczególnych świetnie nakręconych i zagranych sekwencji.
Czytam opinię graczy, którzy narzekają na slapstickowy humor w serialu. Moim zdaniem on jest jednym z powodów, dla którego ogląda się to tak dobrze długimi momentami. Twórcy po prostu uznali, że chcą z serialem trafić do każdego rodzaju odbiorcy a nie tylko fanów gry. Wiadomo nie od dziś, że ten serial to przerost formy nad treścią ale bardzo miło się obserwuję jak zjawiskowo wygląda. Tutaj naprawdę widać ogromny budżet. Bardzo podobnie jak w przypadku "Pierścieni władzy".
Mam wrażenie, że stosunkowo cicho jest o tym drugim sezonie. Więcej się mówi o dzisiejszym (prawdopodobnym) prawdziwym finałowym odcinku "Stranger Things". Niestety ten serial zaczyna mi przypominać mocno krytykowanego "Obcy: Ziemia". Oby skończyło się to znacznie lepiej. W odcinku czwartym z wyjątkiem sceny walki z kimś a la zombiaki nie ma niczego godnego szczególnej uwagi. Zabawna jest jeszcze ostatnia scena odcinka. Nie był to wybitny epizod ale dało się obejrzeć.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz