Dalej jazda! 2
Pierwsza część była oglądalna za sprawą bardzo dobrych ról aktorskich. Marian Opania i Wiktor Zborowski to znakomity duet. W sequelu ten drugi dostaje znacznie więcej czasu. W jego kontekście dotykamy wątku samotności i strachu przed miłością. Natomiast ten pierwszy mieszka z totalnie odklejoną żoną, która tak choruję, że trudno poprowadzić z nią normalną rozmowę. Mężczyzna snuję już wizję śmierci, bo wykryto u niego śmiertelną chorobę.
Ten film reklamowany jest i wygląda na komedię ale im dłużej trwa tym dotykamy wątków bardziej dramatycznych. Na pozór wydaję się to lekkie i kliszowe ale twórcy próbują zaskoczyć widza. Żona staruszka chcę wziąć z nim ślub kościelny. Do tego od samego początku dążymy. Po drodze natrafiamy na liczne przeszkody. Nawet ksiądz nie chcę udzielić naszemu bohaterowi ślubu o ile nie pogodzi się w ramach pokuty ze swoim bratem. W końcu wnuczka czyli Julia Wieniawa zachęca mężczyznę i wybierają się w kolejną podróż. Na miejscu dostajemy od scenarzystów delikatnego plaskacza. To samo próbują zrobić z zakończeniem ale zabrakło im jaj i chyba nie chcieli zrobić z tego łzawego dramatu. Bardzo żałuję, bo wtedy seans byłby bardziej angażujący.
Co do humoru to nie ma szału ale ogląda się to bezboleśnie. Aktorzy cisną jak tylko mogą. Nawet dostajemy tu epizodycznie Cezarego Pazurę. Nie jestem fanem talentu aktorskiego Julii Wieniawy ale nawet ona się tu sprawdza. Komediowo naprawdę ogarnia temat. Film z całą pewnością ma na celu pokazanie, że starość może być sexy i nie jest końcem świata. Wydaję mi się, że w tym aspekcie dali radę. Jak na polskie kino było to oglądalne. Na poziomie jedynki. Oficjalna polska premiera filmu przypada na 6 lutego.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz