Coldwater odc. 2 (Canal+Online)
Andrew Lincoln w roli życiowego przegrywa to była znakomita decyzja castingowa. On zazwyczaj kojarzył się z rolami szlachetnych, odważnych stróżów prawa. Pierwszy odcinek mnie kupił a drugi utrzymał poziom. Ponownie scenarzyści bawią się z widzem za sprawą szokujących twistów. W pierwszym odcinku nasza życiowa pierdoła w obronie własnej zabiła miejscowego żula i z pomocą pastora z kościoła pozbyli się ciała.
Na całe szczęście dla niego nikt się jego śmiercią za bardzo nie przejął. Może jedynie pastorka ale zapewne dlatego, bo nie zna całej prawdy. Nasz bohater ma wyrzuty sumienia i rozważa pójście na policję w celu przyznania się. Podjął decyzję ale nagle zaczepia go pastor i miesza w głowie. W końcu obaj wraz z policjantem jadą na polowanie. Tam dochodzi do kolejnych rozmów. Cała trójka ostatecznie kończy w miejscowym pubie. Tam główny bohater się upija i spotyka sprzedawczynie ze stacji benzynowej. Tą, której ewidentnie się podoba. Potem serial przechodzi do konwencji satyrycznej i nadal jest świetnie.
Znajduję się jednak ostatni sprawiedliwy, który może zdemaskować spisek Johna i pastora. Mianowicie syn tego drugiego. On zachowuję się bardzo podejrzanie i ewidentnie jest cięty na tego pierwszego. Ma nawet taką cudownie humorystyczną sekwencję z matką, gdzie tłumaczy się ze spoglądania na żonę sąsiada. Chłopak dostał moralizatorskie kazanie o byciu przyzwoitym. Świetnie się bawię na tym serialu.
Ocena: 8/10




Komentarze
Prześlij komentarz