Żywy czy martwy: Film z serii "Na noże" (Netflix)
Netflix w końcu ma jakościową perełkę. Powraca film z serii, która mocno faluję. Jedynka "Na noże" była świetna. Dwójka już słabsza. Byłem ciekaw jaka będzie trójka. Muszę przyznać, że chyba jest najlepsza. Oglądając pierwsze 45 minut oczy mi się świeciły i pomyślałem sobie, że chyba oglądam mój ulubiony film roku. Wtedy też pojawił się w końcu Daniel Craig jako specyficzny i charyzmatyczny detektyw. Nie bez przyczyny wspominam o czasie. Moim zdaniem dwie godziny dwadzieścia minut seansu to zdecydowanie za długo.
Tym razem siedzący ponownie za kamerą Rian Johnson uderza w kościół a najbardziej w wysłanników Boga nie ziemi. Podążamy za księdzem, który wskutek różnych niewłaściwych zachowan trafia do parafii, której przewodzi słynący z tyranii Jefferson Wicks. W tej roli znakomity Josh Brolin. Młodego księdza gra Josh O'Connor. Możecie go kojarzyć ze znakomitej roli w "Challengersie" (2024). On w duecie z Danielem Craigiem są świetni. Uważam, że ten drugi gra tu jeszcze lepiej niż w poprzednich filmach. Sporo mamy tu złośliwości względem księży i ich moralności. Dla wrogów kościoła zapewne będzie to prawdziwa uczta. Ja bym jednak nie zarzucał tu twórcy jakiejś obrzydliwej propagandy. W końcu ten nasz główny bohater nie jest moralnie kimś złym. A co z morderca? Znajduję się w gronie parafian? Oni tutaj nie są przedstawiani jako szczególnie pozytywnie postaci. Takie typowe pijawki.
Obsada bardzo mocna. Oprócz wspomnianych powyżej nazwisk mamy Glenn Close, Jeremy Rennera czy Andrew Scotta. Mogę być dumny, bo w zasadzie od początku przeczuwałem kto okaże się mordercą. Oczywiście podobnie jak detektyw nie miałem dowodów ale pewne podejrzane zachowania dawały mi do myślenia. Znakomite aktorstwo, dialogi krwiste, produkcja dopracowana w stu procentach. Znakomita rozrywka, szkoda, że przesadnie rozciągnięta czasowo.
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz