Szczęki (Jaws) (1975)

 




  Cinema City sprawiło po raz kolejny miły prezent i tym dostaliśmy kultowe "Szczęki" Stevena Spielberga. Film, który oglądałem jako dziecko i niestety miał na mnie ogromny wpływ. Po obejrzeniu go bałem się wchodzić do morza. Teraz po latach mam zupełnie inną optykę na niego. Po pierwsze jest on gatunkową mieszanką. Można powiedzieć, że jest to przede wszystkim klasyczny horror. Mamy do czynienia ze zmorą ale Spielberg w początkowej fazie filmu nie pokazuję nam jej. Możemy jedynie domniemywać. Zresztą policjant odpowiadający za bezpieczeństwo na plaży jest niezwykle narwany i domaga się po pierwszym incydencie zamknięcia plaży. Gość zarządzający wyspą jednak stawia weto i wielki przyjazd turystów skończy się wiadomo jak. Mamy tutaj walkę z mocno archaicznym systemem. 





Dodatkowo pojawia się na wyspie bardzo ekscentryczny ekspert od rekinów. Gość jest równie impulsywny jak nasz główny bohater. W momencie, gdy jasne staję się z czym mamy do czynienia pojawia się najbardziej fascynująca postać filmu. Łowca rekinów rodem z westernu. Ten gość jest arogancki, pewny siebie i mówiący co myśli nie bojąc się konsekwencji. Te trio wypływa na polowanie. To są rewelacyjne sceny. W rolę tego łowcy wciela się nie żyjący już Robert Shaw. Ten koleś jest tak pewny mordu na tym rekinie, że na potrzeby scenariusza on będzie musiał umrzeć. Taka lekcja pokory, choć mając tak ryzykowny zawód trzeba być wielkim szaleńcem i liczyć się z tym, że raczej z czasem zostanie się pożartym przez rekina.





 Poza horrorem kręcimy się tu stylistyce thrillerowej a nawet komediowej. Sceny, gdy ci prawdziwi faceci chwalą się bliznami na ciele jest niezwykle zabawna. Mamy też akcent westernowy za sprawą Roberta Shawa. Spielberg zrobił prawdziwe arcydzieło kina rozrywkowego. Sceny walki z rekinem są fenomenalnie nakręcone i można było poczuć empatię względem tych walczących o życie bohaterów. Bez wątpienia jeden z moich ulubionych filmów ever....




Ocena: 9/10

Komentarze

Popularne posty